komentarze
  • 1. Hawaii
    • 2017-11-14 09:44:14
    • *.play-internet.pl

    Ciekawe co na to Vet gdyby miał jeździć z Ver.

  • 2. jaromlody
    • 2017-11-14 09:53:43
    • *.dynamic-ra-09.vectranet.pl

    Pewnie walka byłaby tak jak w Force India i bez poleceń zespołowych by się nie obyło.

  • 3. toddlockwood
    • 2017-11-14 09:57:53
    • *.dynamic.chello.pl

    Riccardo, Saintz, Verstappen lub Alonso do Ferrari + Vettel i mają spokojnie wygraną w kieszeni. Ewentualnie LeClerca wpuścić.
    Z Riccardo + Vett było by chyba najlepsze.
    Potem Saintz.
    Vettel + Verst lub Alo to było by grubo w zespole i rywalizacja byłaby jak Hamilton Rosberg.

  • 4. toddlockwood
    • 2017-11-14 10:00:00
    • *.dynamic.chello.pl

    Bardzo lubie Raikonnena ale powinien komuś zrobić miejsce -> przejść do jakiegoś innego zespołu może tam by jeszcze sie odnalazł na 3-4 sezony.

  • 5. Jen
    • 2017-11-14 11:14:27
    • *.play-internet.pl

    Vettel + Verstappen w jednym zespole i mieliby przynajmniej jeden bolid do naprawy w przynajmniej co drugim wyścigu:)

  • 6. marcelo9205
    • 2017-11-14 12:35:53
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Vettel z Verstappenem w pier4wszym rzędzie, w tym samym zespole ? Jako szef tego zespołu zaniwestowałbym w dobre ubezpieczenie.

  • 7. Vendeur
    • 2017-11-14 13:05:54
    • *.dynamic.chello.pl

    Vettel nie zgodziłby się na partnera zespołowego na wysokim poziomie i nie bycie "gwiazdą", z kolei Verstappen nie zgodziłby się, aby być traktowanym jako kierowca nr 2. Proste.

  • 8. majkel.
    • 2017-11-14 15:29:50
    • *.logitus.pl

    Jeżeli Vettel nie zdobędzie tytułu w przyszłym roku.. to Ferrari będzie szukać nowego numeru 1.. i może nim być Leclerc.. w zależności jak mu pójdzie w przyszłym roku w "Sauber-Ferrari".. lub Verstappen.. Kwestia kasy.. Raikonnen to cienias.. zdobył mistrza przez przypadek..
    bo po 1. miał jeszcze bardziej do dupy partnera Massę.
    po 2. w jedynym zespole w Mclarenie jezdził Hamilton i Alonso.. a oni przez swoją wojenkę miedzy sobą.. przegrali mistrzostwo.. i zabraklo obu po 1 pkt

  • 9. KolczastyKaktus
    • 2017-11-14 17:19:40
    • *.dynamic.gprs.plus.pl

    Briatore jaki by nie był to zmysł do interesów i kierowców ma. Ferrari z Raikkonenem nigdy nie osiągnie sukcesu a i jego poprzednie trofea z czerwonymi to zwykły fuks, który mu podarował tytuł mistrza świata. Ówczesne szefostwo szybko się zorientowało, że Raikkonen to żaden kierowca lecz niestety obecni włodarze wydają się być ślepi i powtarzają błędy z historii. Jestem pewien, że w tym roku Ferrari powinno wydrzeć przynajmniej jeden tytuł ale niestety nie z takim składem kierowców jakim dysponują. O ile Vettel pokazał się ogólnie w miare pozytywnie (bo nie bezbłędnie) to Raikkonen jest tragiczny co ładnie pokazuje klasyfikacja kierowców. Verstappen ma głód zwycięstw i ambicje plus umiejętności jakich Kimi nie miał i nie będzie juz miał .

  • 10. TomPo
    • 2017-11-14 17:27:19
    • *.dynamic.chello.pl

    Vet sie w zyciu nie zgodzi na Maxa w zespole, okazaloby sie ze zaden z niego super kierowca ;p
    No i po 1-2 wyscigach zaczelaby sie w zespole wojna, a zadnemu managerowi na tym nie zalezy.
    Predzej wezma jakiegos Sainza podkupia, albo Stoffela.
    Rai to juz dawno powinien F1 ogladac z perspektywy kanapy.

  • 11. elin
    • 2017-11-14 18:32:20
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Łatwo doradzać i krytykować stojąc z boku. Jednak kiedy Briatore był szefem zespołu, sam nie chciał silnego ( ryzykownego ) składu kierowców. Czego najlepszym przykładem było zatrudnienie Jr Nelsona Piqueta przy Alonso.

  • 12. Michael Schumi
    • 2017-11-14 20:24:27
    • *.static.ip.netia.com.pl

    @11 Tylko, czy Renault w tych latach się jakoś liczyło w walce o tytuł? Kto się wtedy tam bił o miejsce w tym zespole z topowych kierowców? I jakich kierowców Flavio miał dostępnych? Piquet z tego co mi się wydaje miał podpisany kontrakt na 2 sezony (2008-2009). Tutaj porównując sytuację z Kimim sprawa jest oczywista - jeździ (od czasu powrotu do F1) w Ferrari od 2014. Dostaje łomot coroczny łomot od partnera zespołowego, a oni go kontraktują jeszcze na piąty sezon mimo, że widać gołym okiem, że spisuje się poniżej oczekiwań, gdzie Vettel bije się o zwycięstwa, a Fin manewruje gdzieś w okolicach 3-5 miejsca. Piquet odpadł o wiele szybciej.

  • 13. Grafii
    • 2017-11-14 21:18:42
    • *.252.25.251.internetia.net.pl

    Hehehe... ale z was managerowie :) W zespole nie liczy się to żeby mieć dwóch nr 1 bo można tym mniej ugrać niż poukładanym składem. Ferrari ma kierowcę lidera i pomocnika, tak samo jak Merc, McLaren, Williams, Renault (miał), Force India tez zabroniło rywalizacji. Jak masz 2 fighterow to masz problemy, chyba ze masz mega przewagę jak Merc rok temu. Wtedy możesz robić co chcesz.
    Gdzie Kimi jest cieniasem? Ile miał kolizji i defektów nie z jego winy, stad taka pozycja w kwalifikacji. Nie jest już tym samym zawodnikiem co kiedyś, ale w Monako, Węgrzech, Malezji mógł wygrać, ale musiał oddać pozycje lub miał defekt. To nie cienoarstwo, tylko gra zespołowa. Dla mnie cieniasem (lub gowniarzem który nie rozumie jak coś działa) jest ten kto nie rozumie jakie działa F1 i ze tu nie liczy się tylko bezpośrednia walka na torze, ale tez współpraca. Tu są potężne pieniądze i układy.
    VER w takim razie tez jest cieniasem, bo pieprzy przez radio ze jest szybszy od Kimiego a przyjeżdża na metę ze strata ponad 20 sek do niego ;) Ma fantazje ten młodzik ;)

  • 14. elin
    • 2017-11-14 23:20:19
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @ 12. Michael Schumi

    W tamtych latach Renault zdobyło mistrzowski tytuł w 2005 i 2006, a w 2007 było trzecim najlepszym zespołem w stawce. Według mnie, jak najbardziej Flavio liczył, że wraz z powrotem Alonso znowu wrócą do wygrywania. Dlatego sugerując się Jego wypowiedzią wyżej ( a raczej radą, jaką udzielił Ferrari ) sam powinien zatrudnić drugiego równie mocnego kierowcę jak Fernando lub przynajmniej kogoś mocniejszego niż Piquet. Nie pamiętam kto wtedy był dostępny, ale na pewno taki zespół nie miał problemu aby znaleźć kogoś lepszego. Tylko wątpię, czy Briatore choćby o tym pomyślał. Liderem miał być Hiszpan, który po doświadczeniach z Hamiltonem w McLarenie niekoniecznie chciał równego sobie partnera w zespole. Renault nie chciało ryzykować walki dwóch równorzędnych zawodników, tylko postawiło na sprawdzony układ Nr 1 i Nr 2.
    A teraz Briatore doradza Marchionne skład ( Vettel - Verstappen ) na który sam by się nie zdecydował, taka prawda.

    Co do Kimiego i ciągłego przedłużania z Nim kontraktu ...
    Jules Bianchi był pewnym kandydatem do zastąpienia Fina i to On jeździłby teraz obok Vettela w Ferrari, gdyby nie GP Japonii 2014.
    Inni kierowcy najwyraźniej nie są obecnie obrani pod uwagę przez zespół. Mimo że kolejka chętnych by się znalazła ... Widocznie Raikkonen nie jest tak słaby jak wszyscy z zewnątrz chcą Go widzieć i jeszcze ma swoją wartość dla zespołu, nawet jeśli nie pokazuje tego punktacja.

  • 15. elin
    • 2017-11-14 23:36:35
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    " Piquet odpadł o wiele szybciej. "

    Tak, ale powodem tego nie była tylko Jego słaba jazda ... Bardziej afera jaką rozpętał na temat Singapuru 2008.

  • 16. toddlockwood
    • 2017-11-15 08:34:54
    • *.dynamic.chello.pl

    @13 Oczywiście masz rację. Tak w 98% bo mimo wszystko Kimi jest za słaby by pełnić rolę kierowcy nr 2.
    On spełnia sie w tej roli b.dobrze alu już nie świetnie.
    Wystarczy zobaczyć węgry czy brazylię jak idealnie blokował merca i jak świetnie współpracowali z Vettelem. Ale chodzi o to że na takiej np Brazylii czy Usa nie dał rady wziać Bottasa (w usa w końcu mu sie udało ale ile czasu potrzebował) i to jest największy problem Kimiego.
    Ferrari czeka na Riccardo - taki jest mój typ. Dlatego przedłużyli kontrakt z Kimim.

  • 17. Antie
    • 2017-11-15 09:40:21
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Wiadomo, że Flavio gada, byle go ktoś zacytował (zupełnie jak Jacques V.) .
    Punktem wyjścia do obecnej sytuacji w SF jest oczywiście kontrakt Vettela, w którym jest zapisane, że ma mieć zapewniony status "numero uno".

    Problemem Ferrari jest więc to, że żaden inny kierowca - ani Max, ani Sainz, ani nawet GRO nie chce się zgodzić na bycie już na starcie pomagierem Sebka.

    Dlatego Kimi wciąż tam jeździ, bo się na to zgadza, byle tylko zachować miejsce w stawce i jeszcze pewnie ma satysfakcję typu "kiedyś mnie wypchnęliście ze składu, a teraz nie macie wyjścia i musicie mnie trzymać, hehe".

  • 18. Antie
    • 2017-11-15 09:44:48
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Nawet VB77 wolał poczekać na miejsce w mercu, bo tam przynajmniej do wakacji miał zagwarantowane w miarę równe traktowanie.
    Nawet mu Lewis oddał pozycję raz kurtuazyjnie, a Kimi musiał się podłożyć Sebkowi na Hungaroringu, choć mógł śmiało cisnąć po zwycięstwo. Takie są realia czerwonego zespołu. Sebuś ma błyszczeć za wszelką cenę.

  • 19. StaryCap
    • 2017-11-15 18:46:49
    • *.34.236.235

    Czytam czasami te "wypociny narodu", iluż my tu mamy drugich "Hornerów" i "Arrivabene". Ktoś powie, no przecież to forum dyskusyjne, każdy ma prawo wyrazić swoją opinię, o co ci chodzi człowieku ? I nawet nie chce mi się komentować danego tematu, bo wystarczy przeczytać te wasze wypociny, aby stwierdzić, że o wiele lepiej wiecie, co siedzi w głowach kierowców i całego sztabu szkoleniowego. Zastanawia mnie tylko, dlaczego na zagranicznych forach, potrafią ludzie prowadzić konstruktywną dyskusję ? Nie mam nic do Polaków, ale na takie proste pytanie, nie ma mądrej odpowiedzi, jest tylko głupia. Nie będę jej pisał.

  • 20. Del_Piero
    • 2017-11-15 22:45:41
    • *.telekomunikacjawschod.pl

    Wszyscy wywalacie tego Kimiego, ale powiedzcie szczerze z ręką na sercu - ilu kierowców spisałoby się lepiej od Fina? Poza Ricciardo, Verstappenem i Alonso, którzy na pewno do Ferrari nie trafią? Sainz? Hulkenberg? Grosjean? Sory, według mnie oni nawet teraz nie są w niczym lepsi od starego Kimiego.

  • 21. dexter
    • 2017-11-16 09:37:32
    • *.dyn.telefonica.de

    Dzien Dobry

    Zostawiajac na boku polemike czy kierwca wyscigowy nadaje sie lub nie nadaje sie do F1 trzeba zawsze pamietac o zasadniczych aspektach.

    Jesli kierowca zaczyna samemu rozpatrywac pewne kwestie i wszystko przewracac na druga strone to moim zdaniem jest na zlej drodze, poniewaz kierowca nie musi wszystkiego rozpatrywac. Szczegolnie jesli kierowca w pierwszej czesci sezonu mial podobny wynik a niekiedy nawet lepszy od swojego konkurenta w zespole. I jesli teraz nagle kierowca bedzie probowal swoj styl jazdy dopasowac do samochodu to definitywnie jest na zlej drodze. Takie rzeczy mozna od razu zapomniec. Auto zawsze musi przyjsc do kierowcy a nie kierowca do auta. I w takie sytuacji caly zespol ma pewne zadanie. Jesli kierowca chcialby miec auto ktore powiedzmy np. na tylnej osi bedzie mniej nerwowe czy mniej agresywne (tylko bardziej stabilne), to inzynierowie musza takie auto postawic na gridzie. I wtedy kierowca bedzie potrafil wykorzystac swoj caly potencjal i uzyskac stosowny wynik.

    Oczywiscie mozna dostosowac sie do pewnych wlasciwosci, tzn. do tego co auto robi (to jest jasne), ale tylko do pewnego punktu, poniewaz od pewnego punktu temat przechodzi pod inzynierow. Np. podczas wyscigu na torze Sepang Ferrari wybralo dwa oddzielne kierunki (co jest niekiedy powszechne - szczegolnie w sytuacji gdy inzynierowie nie sa pewni, ze tor wyscigowy bedzie potrafil odzwierciedlic wszystko to co symulacje obiecaly). I tutaj roznice robi kierowca, tzn. jego upodobanie. Podczas GP Belgii na torze Spa zespol Ferrari zadebiutowal z nowym ukladem zawieszenia na przedniej osi (gorne wahacze mialy wieksza rozpietosc i w odniesieniu do dolnych byly troche inaczej przestawione). W kazdym razie nowa koncepcja minimalnie roznila sia od starej, ale taka budowa podczas skretu za zadanie ma mocniej ciagnac auto do zakretu, tzn. tendencyjnie bardziej przechyla auto w kierunku wewnetrznej strony zakretu. Sztuka polega na tym, aby znowu na wyjsciu z zakretu tak szybko jak to tylko jest mozliwe wyprowadzic samochod do pozycji zerowej. Na torze Monza taka sztuka sprawiala klopoty, ale w Singapurze system byl pod kontrola. W Ferrari glownie na takiej koncepcji skorzystal Sebastian, poniewaz taki system pasowal lepiej do jego stylu jazdy. Znowu dla Kimiego auto z takim rozwiazaniem na przedniej osi bylo bardziej nieobliczalne. Dlatego na torze Sepang przeszedl znowu na stara wersje.

    Takze niekiedy kilka rzeczy zalezy tez od tego pod ktorego kierowce auto jest bardziej dopasowane. W takim przypadku temat znowu bedzie tyczyl sie bardziej inzynierow niz samego kierowce wyscigowego.

    Ostatnio obilo mi sie o uszy, ze Kimi w przyszlym roku chce zostac mistrzem swiata (takie uslyszalem gdzies slowa Räikkönena), takze zobaczymy. Oczywiscie jesli popatrzy sie na liczby i fakty uwzgledniajac same zwyciestwa to mozna oczami przewracac. Prawie od pieciu lat Kimi nie wygral wyscigu i nie stal na najwyzszym podium, w ostatnich osmiu latach tylko 2 razy mial okazje wysluchac melodie finskiego hymnu narodowego ?Maamme?. Ale jesli ktos naprawde w tym sezonie obserwowal kazda sesje treningowa oraz kazdy wyscigi to slow Kimiego nie mozna z gory calkowicie wykluczyc.

    Ja osobiscie sadze, ze w tym roku Kimi wykonal dobry job, czesciowo byl naprawde szybki, rowniez na torach wyscigowych gdzie myslalem, ze Sebiastian bedzie mocniejszy niezle atakowal. Trzeba takze powiedziec, ze w tym roku Kimi mial wiele problemow - czesto mial pecha z powodu technicznych problemow i to jadac na dobrych pozycjach. W kwalifikacjach musial rowniez poradzic sobie z niepowodzeniami, takze ... Ponadto w Monaco zespol Ferrari wybral dla Fina troche nieszczesliwa strategie a podczas wyscigu na Wegrzech musial ochronic pozycje Sebastiana ktory zmagal sie z problemem ukladu kierowniczego.

    Kimi jest bez zwyciestw ale nie mozna powiedziec, ze Kimi nie ma sukcesow, poniewaz od ostatniego zwyciestwa wywalczyl az 21pucharow ktore z pewnoscia beda gdzies stac w jego domu. Takze 21 razy Fin stal na podium - a to jest rekordowa seria w F1 (Jean Alesi mial taka serie gdzie 16 razy stal na podium, ale nigdy na najwyzszym miejscu).

    Uwzgledniajac tylko liczbe drugich miejsc to Kimi zajmuje 4 miejsce za Schumacherem, Alonso i Prostem. A jesli chodzi o liczbe trzecich miejsc to Fin stoi na absolutnej szpicy. 37 razy w swojej karierze (oczywiscie mowa o F1) wspial sie na najnizsze miejsce na podium. I pod tym wzgledem wyraznie pobil takich kierowcow jak Rubensa Barrichello oraz Fernando Alonso.

  • 22. elin
    • 2017-11-16 15:43:17
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    " Ostatnio obilo mi sie o uszy, ze Kimi w przyszlym roku chce zostac mistrzem swiata (takie uslyszalem gdzies slowa Räikkönena) "

    dexter, jeszcze raz zobaczyć jak Kimi zdobywa tytuł ... to by było coś WSPANIAŁEGO :-).

  • 23. Grafii
    • 2017-11-16 18:14:44
    • *.252.25.251.internetia.net.pl

    Po co w ogóle słuchać takich zgrzybiałych starszych panów jak Briatore? Expert od krętactwa i nieuczciwego zdobywania punktów (tak zostanie zapamiętany), a teraz wielki mędrzec i prorok. Jakoś nie pamietam żeby on miał 2 mocnych kierowców w teamie, chyba ze coś pamięć mi zawodzi.

  • 24. Jen
    • 2017-11-16 20:29:48
    • *.179.231.3.static.3s.pl

    @22 elin

    Przy całej ogromnej sympatii dla Kimiego to wątpię, aby mógł wywalczyć tytuł w przyszłym roku. I to wcale nie dlatego, że wątpię w jego umiejętności.
    Jeśli nic niespodziewanego się nie wydarzy i oba czołowe zespoły utrzymają obecną formę, to będziemy świadkami prestiżowej walki, o piąty tytuł mistrzowski pomiędzy Vettelem i Hamiltonem. Jednocześnie do rywalizacji zostaną zaangażowane zespoły obu panów. Jeśli któryś z wymienionych kierowców, zdobędzie kolejny tytuł do kolekcji, to tym samym przyniesie chlubę i sławę swojemu zespołowi fabrycznemu. Tymczasem mimowolnymi ofiarami tej wojny, mogą zostać Kimi i Valteri.
    Czas jednak pokaże co przyniesie przyszłość.




  • 25. elin
    • 2017-11-16 22:58:15
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @ 24. Jen

    Niestety, również w to wątpię. Doskonale zdaję sobie sprawę jak minimalna jest szansa ... właściwie zerowa, aby Kimi znowu był mistrzem świata. Ale że Jemu kibicuję, to dopóki będzie jeździł w F1, zawsze będzie mi towarzyszyć marzenie, żeby jeszcze raz przeżyć taką chwilę jak w 2007r . :-).

    Ale wracając z marzeń na ziemię, to prawdopodobnie będzie jak piszesz i o tytuł powalczą Hamilton z Vettelem.
    Chociaż może będzie jakieś zaskoczenie ... żadna dominacja nie trwa wiecznie. Co jakiś czas zdarzają się przetasowania w stawce i mamy zmianę zwycięskiego zespołu. Równie dobrze w przyszłym roku do walki o mistrza może dołączyć Red Bull z Verstappenem, czy McLaren z Alonso ... Zobaczymy ;-).

  • 26. devious
    • 2017-11-17 10:42:50
    • *.kpn.net

    "Ostatnio obilo mi sie o uszy, ze Kimi w przyszlym roku chce zostac mistrzem swiata (takie uslyszalem gdzies slowa Räikkönena) "


    ROTFL

    Marcus Ericsson też chce, czytałem wywiad z nim i o tym mówił, że jego celem jest bycie MŚ. KAŻDY KIEROWCA F1 CHCE BYĆ MŚ :) Zapytajcie takiego Strolla czy Magnussena, to samo powie, bo co ma powiedzieć? ;)

    Kimi może być w 2018 MŚ tylko, gdy spełnione zostaną 3 warunki:
    1) Vettel odniesie kontuzję/inny przypadek losowy wykluczający ze startów i Kimi zostanie liderem zespołu
    2) Ferrari będzie miało bolid z innej planety - tak co namniej 0,5s szybszy od reszty stawki
    3) Hamilton, Alonso oraz chłopaki z RBR będą mieli duże problemy ze swoimi bolidami

    Więc... oczywiście to możliwe, patrz sezon 1999 i mierny Irvine ocierający się o tytuł :D To były jaja!


    A co do składu Ferrari, to od 1996 w zasadzie cały czas jest tam wyraźny podział na "miszcza" i "woziwodę", z różnym skutkiem, ale jednak taka była, jest i zapewne będzie polityka "czerwonych":
    -1996-1999 Schumi i mierny Irivine
    -2000-2005 Schumi i całkiem szybki ale miękki jak parówa woziwoda Rubens, z zakazem wyprzedzania "boga Schumowiny"
    -2006 Schumi i kolejna parówa Massa
    -2007-2009 tutaj błąd systemu i 2 równych kierowców, czyli 2 parówy Raikkonen i Massa. Tzn. plan był znowu taki sam czyli lider Kimi i woziwoda Massa, nietety Kimi jeszcze jako tako jeździł w 2007 (choć pół sezonu przespał, w końcówce się przebudził i nawet kosmicznym fartem zdobył tytuł, no ale sumarycznie zasłużył na ten jeden tytuł za ten pechowy 2003 rok oraz super tempo i zlanie dupka Montoyi w 2005 i 2006). W 2008 parówa Massa zaliczył życiówkę, choć ostatecznie jak na parówę przystało przegrał tytuł. O formie Kimiego lepiej nie mówić.... Do dzisiaj uważam Kimiego z lat 2007-2009 za największe rozczarowanie ostatnich 2 dekad, bo zapowiadało się, że rozwali stawkę a on przegrywał z Massą (do dzisiaj nie wiem jakim cudem, tzn. wiem ale nadal nie mogę uwierzyć). Dodam, że jeszcze 2008 mocno kibicowałem Kimiemu i był to ostatni raz jak darzyłem go sympatią :)

    -2010-2013 znowu podział na lidera Alonso i woziwodę Massę. Massa jeszcze w pierwszych wyścigach trzymał tempo Alonso, ale ten szybko złamał go psychicznie, a im bolid był gorszy tym Massa bardziej odstawał - po koniec będąc już totalną parówą i parodią kierowcy F1, gdzie Alonso wygrywał i przywoził podia, a Massa miał problemy z finiszem w Top6.
    -2014 Do ALonso dołącza Kimi po udanych sezonach 2012-13 i wydaje się, że będzie lepiej, psychofani Fina już zacierają ręce widząc Kimiego niszczącego Alonso i zdobywającego MŚ (przynajmniej viggen o tym pisał ;p) - no ale rzeczywistość jest inna. Okazuje się, że - tak jak wówczas mówiłem - dobra forma Fina wynikała z doskonałego bolidu Lotusa a nie samej super jazdy Fina. Nadal twierdzę, że dobry kierowca w Lotusie mógł zdobyć tytuł w 2012, ale Lotus miał Grosejana i Raikkonena, więc szans na tytuł nie było ;) W słabszym Ferrari Fin pokazał, że 2007-2009 to nie był przypadek i nadal jest na poziomie Massy. Więc wszystko po staremu :)

    -2015-2018 Przychodzi Vettel i przejmuje rolę hegemona w zespole, Kimi pozostaje w roli parówy. Co zaskakujące (dla niewtajemniczonych, dla mnie to niespodzianką nie jest) Kimi jest relatywnie blisko Vettela, Wynika to oczywiście z faktu, ze Vettel nie jest aż tak dobry, jak się sądzi i jak wskazują na to jego statystyki. Oczywiście jest wystarczająco szybki, żeby stłuc podstarzałego Fina, ale jednak nie dominuje tak jak powinien. Bywają weekendy, że jest zupełnie w cieniu Fina (jak w Monaco, którego przecież Raikkonen specjalnie nie lubi) i reagować musi zespół. Ale status quo się utrzymuje - Kimi w punktacji jest daleko za Vettelem.


    A co do MŚ konstruktorów - Briatore ma trochę racji, jeżeli to byłby priorytet Scurerri (jak wiadomo nie jest, tytuł kierowców jest) to dwóch mocnych kierowców mogłoby dać im ten tytuł. Nie od razu musi być podział na kierowcę nr 1 i 2, przecież są/były pary, które się dobrze dogadywały np. Lewis i Button czy Alonso z Buttonem, Max z Ricciardo - dużo zależy tu od tego gościa co jest drugi, ciut wolniejszy - taki Button to akceptował, Ricciardo też widać póki co nie umiera z zazdrości, że uwaga całego świata skupia się na Maksie. To są właśnie idealni kierowcy na bycie parą dla kogoś pokroju Lewisa czy Fernando. Mamy wtedy i szybkość i obustronny szacunek.

    Kimi? Jest trochę zbyt wolny w porównaniu np. do Ricciardo, no ale jednak jak Ferrari zbudowałoby bolid z innej planety to zapewne i z Kimi zdobędą tytuł konstruktorów - dużo zależy ile lider tych punktów "natłucze" i czy konkurencja będzie miała 2 równych kierowców. Podawane za przykład Renault w 2005 i 2006 zdobywało tytuł z 2 powodów: raz, ze Alonso dawał im całą furę punktów, a dwa - że konkurencja miała równie słabe nr2 co Renault (Montoyę czy Massę).

    W obecnym sezonie Mercedes po prostu miał ciut lepszego kierowcę nr 1 oraz ciut lepszego kierowcę nr 2. I stąd ich oba tytuły, bo bolidy były na zbliżonym poziomie, może nawet sumarycznie Ferrari miało lepszy sprzęt (szybki na wszystkich torach).

Skomentuj artykuł

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

Zarejestruj się już teraz

Ogólnopolski serwis poświęcony Formule 1 - Dziel Pasję
© 2004 - 2017 GPmedia | Polityka prywatności
Kopiowanie treści bez zgody autorów zabronione.

Created by nGroup logo with ICP logo