komentarze
  • 1. TomPo
    • 2018-01-11 21:27:49
    • *.dynamic.chello.pl

    Zapomnij. To jak kasta sędziowska w Polsce. Nie wpuszczą ludzi z zewnątrz, by "bronić swoich interesów". Tyle przecież zainwestowali, że teraz muszą tylko oni wygrywać i nikt inny nie ma prawa do rywalizacji.
    A technologię przeforsowaliśmy taką, że nikt z zewnątrz przy zdrowych zmysłach nie podejmie się nawet próby stworzenia takiej jednostki.
    Tak więc, my wygrywamy, my rozdajemy karty, my sprzedajemy jednostki i do widzenia.
    Co mówisz? Że to zabijanie ducha sportowej rywalizacji i idei ścigania? A kogo to interesuje, my tu interesu pilnujemy.
    Że co? Ze te inne teamy to tylko sztuczny tłok bez możliwości wygrywania? No przecież mówię, że właśnie o to nam cały czas chodzi.
    Mówisz że to bezsensu? No przecież tłumaczę, że nas to nie interesuje. Ważne są dudki na koniec sezonu za generalkę i podział kasy, który sami stworzyliśmy, by Ci inni nie podskoczyli za wysoko. I tak coś Force India za szybka, trzeba będzie zmienić parę przepisów by to uregulować.

  • 2. hubos21
    • 2018-01-11 21:40:32
    • *.serv-net.pl

    Dietrich Mateschitz ma dosyś pieniędzy może zainwestować

  • 3. pabloos
    • 2018-01-11 22:00:06
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Wielka szkoda, że Ford nie chcę powrotu do F1, wtedy z Cosworthem mogliby stworzyć coś ciekawego. Marzy się żeby do silników Merca, Ferrari i Renault dołączyło Porsche, właśnie Cosworth czy BMW. Marzenie ściętej głowy...

  • 4. dexter
    • 2018-01-12 01:38:54
    • *.dyn.telefonica.de

    2. hubos21

    W pierwszej linii Red Bull szuka drogi aby wyjsc, tzn. opuscic F1. Nie jest tajemnica, ze Dietrich Mateschitz chce sprzedac zespol, poniewaz inne dyscypliny sportowe dla koncernu ktory produkuje lemoniade w miedzyczasie patrzac na wspolczynnik cena-wydajnosc sa wyraznie bardziej lukratywne. Zwlascza pilka nozna (kluby pilkarskie) ale rowniez inne dyscypliny sportowe.

    Wszystko wyglada na to, ze Pan Mateschitz znalazl odpowiednia droge: Toro Rosso, czyli zespol ktory mial promowac mlodych zawodnikow z programu rozwojowego przechodzi w rece Hondy. A Japonczycy chca znowu po dlugim czasie posiadac prawdziwy zespol fabryczny. Z roli dostawcy silnikow i niepowodzeniu z McLarenem sa gruntownie wyleczeni.

    A glowny zespol z Milton Keynes w ktorym Sebastian Vettel zdobyl swoje 4 tytuly Mistrza Swiata ma zostac sprywatyzowany. Tzn. Christian Horner jako szef zespolu i Adrian Newey jako techniczny dyrektor ktory w Red Bullu odpowiedzialny jest za konstrukcje bolidu wyscigowego pracuja nad planem ktory fachowo nazywa sie Managemeent-Buyout - to jest cos takiego jak Ross Brawn i Nick Fry w 2008 zrobili z dawnym fabrycznym zespolem Hondy gdy Japonczycy wycofali sie z F1. Przejmujac zespol za jednego angielskiego funta obaj panowie pozniej zarobili na interesie, tzn. przy dalszej sprzedazy okolo100 milionow euro.

    Horner pochodzi z bardzo dobrej rodziny i wie jak funkcjonuje biznes. On za swoja role juz tylko z politycznych niezbendnych powodow (angielski element w kierownictwie zespolu) de facto pod skrzydlami konsultanta Red Bulla Pana Dr. Helmuta Marko (ktory a propos jest prawa reka multimiliardera Mateschitza - wlasciciela koncernu Red Bull) kazal sobie slono placic. Takie pieniazki jak Horner zarabia otrzymuje malo ktory szef zespolu w F1.

    Toto Wolff, ze swojej gazy rowniez moze dobrze zyc, ale Wolff zarobil setki milionow glownie na sprzedazy roznych udzialow. Majatek Toto Wolff'a ktory a propos jak juz kilkakrotnie tutaj pisalem ma polskie korzenie i bardzo dobrze mowi po Polsku szacowany jest dzisiaj na okolo 300 milionow Euro - tak tylko na marginesie.

    Powracajac do tematu. I jest gwiazda Adrian Newey, ktory dzieki umiejetnosci negocjacyjnych ponizej minimum 10 milionow dolarow na rok nie ruszyl jeszcze olowkiem w swojej karierze. Sam Newey w tym kierunku nie musi wiele robic (na mysli oczywiscie mam jego negocjacje), poniewaz On od wielu, wielu lat wspolpracuje z kobieta ktora jest nie tylko jego agentka ale przy okazji jego zona. Kobieta ktora karmi Adriana dwucyfrowa milionowa gaza nazywa sie Marygold Newey. I ten polaczony razem duet nie tylko zarobil w biznesie kupe pieniedzy i posiada odpowiednie srodki finansowe ale posiada takze wymagana fachowa wiedze aby z takiego dla oka niezbyt ciekawego obszaru przemyslowego jakim jest Milton Keynes (oprocz znanych firm technologicznych wiecej ciekawych rzeczy tam nie ma) prowadzic o wlasnych silach zespol F1.

    Nowe partnerstwo sponsorskie z Aston Martin (mowa o sponsorze tytularnym) patrzac w przyszlosc moze faktycznie wyznaczac i pokazywac jakas droge. I nie mozna zapomniec, ze Adrian Newey dla brytyjskiej marki luksusowych samochodow zaprojektowal supersportowe auto ktore nazywa sie Valkyrie; - to jest zdlawiony pojazd wyscigowy ktory posiada blotniki, dach i przydatnosc uliczna.
    W zamian Aston Martin wchodzi jako partner sponsorski - ale bez budowy wlasnych silnikow (aby budowac siniki dla F1 to trzeba posiadac wiedze i zasoby finansowe). Oczywiscie w fazie przejsciowej zespol moze napotkac sie na rozlozysty dramat: Aston Martin-Red Bull-Renault, ale to jest tylko faza przejsciowa. Sek w tym, ze jesli najpozniej w 2021 zostanie wprowadzona nowa generacja silnikow i teraz bingo! do gry wchodzi Cosworth (ktory dzisiaj wycigniety zostal z zakurzonej skrzyni przez bylego dyrektora Williams'a Adama Parr'a) i chce budowac dla F1 silniki klienckie ...

    Cosworth dostarcza agregaty dla nowego aliansu Horner&Newey a Aston Martin na chrzescie bedzie sluzyc wlasnym logo. W zargonie fachowym nazywa sie to Badge Engineering i jest powszechnym procesem w sporcie motorowym.

    Illen juz dzisiaj pracuje jako konsultant dla Hondy, aby ich silniki V6 doprowadzic do poziomu Mercedesa. Wplyw konfederata najpozniej moze rozkwitnac gdy Honda kupi zespol Toro Rosso.

    Jesli techniczny plan Coswortha bedzie jednak zbyt ambitny to Horner dzieki Toro Rosso mialby noge w drzwiach przy wzmocnionym silniku Hondy. A przez objazdy rowniez dostep do zamaskowanych silnikow Mercedesa: Aston Martin nabywa uliczne silniki od Mercedesa AMG.

    Mateschitzowi o nic innego nie chodzi jak o wlasny interes. Aby sprzedac wlasny zespol potrzebuje koniecznie redukcje kosztow w F1. Inaczej nikt zespolu Red Bull Racing mu nie kupi.

    Pozdr.

  • 5. Heniek007
    • 2018-01-12 08:10:46
    • *.w90-29.abo.wanadoo.fr

    I jak tu nie kochac Polakow. Sami specjalisci wypowiadaja sie tutaj. Zazdroszcze wam zdolnosci marketingowych, biznesowych i technicznych. Z takim potencjalem niedlugo bedziemy ogladac w F1 FSO F1 Team :)

  • 6. bera5
    • 2018-01-12 10:08:27
    • *.free.aero2.net.pl

    1. TomPo

    Jaka kasta. Idziesz na studia prawnicze stukasz na piątki. Zdajesz egzamin do szkoły na sędziego (oczywiście musisz być najlepszy żeby zdać) kończysz szkołę (oczywiście z najlepszym wynikiem) i zostajesz sędzią. (to takie proste)

    Pozdrawiam

  • 7. p1stolet
    • 2018-01-12 15:41:32
    • *.emea.ibm.com

    @Dexter
    Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze potencialny mariaz na zasadzie MCL-Williams-Cosworth-Aston (wedle niektorych plotek). Ktory z marketingowego punktu widzenia ma jak najbadziej sens poniewaz koszta zwiazane z produkcja i rozwojem jednostki (podkreslam jednostki) poniewaz inne elementy kazdy zepol bedzie rozwijac we wlasnym zakresie dziela sie na 4

  • 8. sliwa007
    • 2018-01-12 20:11:27
    • *.centertel.pl

    Żaden niezależny dostawca nie ma prawa bytu w F1 bez względu na to jak bardzo technologia zostanie uproszczona. Z tymi sponsorami tytularnymi, chętnymi na wykładanie ogromnej kasy w zamian za nazewnictwo to też nie jest takie proste. Przykład Hondy pokazuje, że setki mln euro wyłożone na projekt, który ma być marketingowym sukcesem może obrócić się o 180 stopni i być czystą antyreklamą dla marki.
    Teraz wyobraźmy sobie sytuację, gdy kolejna era silników będzie kontynuacją obecnego trendu. Póki co negocjacje trwają, ale to raczej jest oczywiste, że nowe silniki będą uproszczoną wersją obecnych. To w prosty sposób faworyzuje obecnych producentów, którzy mają ogromny bagaż doświadczeń.
    Cosworth nie posiada odpowiedniej technologii do tego by stanąć do wali z takim Mercedesem czy Ferrari, zwłaszcza że marki te będą miały ogromne doświadczenie. I jak w takiej sytuacji znaleźć sponsora, czy jak kto woli partnera?

    Tylko całkowite odcięcie się od obecnych silników może doprowadzić do tego, że ktoś z zewnątrz zaryzykuje i zrobi silnik. Ale na to, żaden z obecnych producentów nie pójdzie.

  • 9. Grellenort
    • 2018-01-14 20:07:27
    • *.dynamic.chello.pl

    @8 tak na prawdę tylko i wyłącznie odcięcie się od tak restrykcyjnych regulaminów technicznych da szansę na przyciągnięcie większej ilości producentów.
    Przy aktualnej polityce regulaminowej jakakolwiek kreatywność pod względem konstrukcji zostaje momentalnie zabita co faworyzuje teamy, które mają pieniądze na rozwój drobnych detali i dalsze żyłowanie jednostki napędowej.
    Zluzowanie regulaminów gdzie potencjalni producenci mogli by pokazać nietypowe rozwiązania mogło by być dla nich bardzo zachęcające.
    Bo przy obecnym układzie (niezależnie od technologii) pojawienie się nowych producentów jest praktycznie niemożliwe.

  • 10. marcelo9205
    • 2018-01-15 10:35:46
    • *.olsztyn.vectranet.pl

    @6 piszesz i nie wies co piszesz. Zawod prawnikow i tym podobnych jest najbardziej familijnym zawodem nie tylko w Polsce, ale na calym swiecie. Ukonczenie studiow nawet z dobrymi wynikami nic nie daje. Lepiej dowiedziec sie jak pewne rzeczy dzialaja w praktyce, a nie w teorii.

Skomentuj artykuł

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

Zarejestruj się już teraz

Ogólnopolski serwis poświęcony Formule 1 - Dziel Pasję
© 2004 - 2018 GPmedia | Polityka prywatności
Kopiowanie treści bez zgody autorów zabronione.

Created by nGroup logo with ICP logo