komentarze
  • 16. Fanvettel
    • 2017-08-05 22:10:02
    • *.230.122.164

    Słyszeliście o tym ze Ericsson miał jezdzic dla Mercedesa w tym sezonie.

  • 17. bagat
    • 2017-08-05 22:40:00
    • *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    Piszcie co chcecie ale smród "multi 21" za Vet będzie się ciągnął do końca jego kariery albo i dłużej. Tak samo jak ten manewr z wjechaniem w Ham w Baku... Takie zachowanie świadczy tylko o tym jak bardzo jest narcystyczny i niedojrzaly, że zawsze jest jakaś skaza i, że nigdy nie potrafi pogodzić się z przegraną. On jest jak Msc - mistrzem był ale jakoś zawsze grał nieczysto a wiele wygranych to fake.
    Ham też taki był jednak naprawdę już dojrzał i teraz liczy się dla niego czysta walka.

  • 18. s1986seba
    • 2017-08-05 23:13:01
    • *.dynamic.gprs.plus.pl

    @15Blazefuryx
    Jakkolwiek czaesm Twoje opinie uważam za kontrowersyjne, to tym razem masz 200% racji, w kazdym razie dosc obiektywnie oceniasz sytuację

  • 19. s1986seba
    • 2017-08-06 00:04:57
    • *.dynamic.mm.pl

    @17
    Ok, trochę racja że Vettel lekko przesadził z tym wjazdem w Lewisa, ale postaw się w jego sytuacji.
    Jeżeli masz prawko, i masz wrażenie (może niesłuszne, ale w danej chwili tak się Tobie zdawało), że ktoś Cię testuje na hamulcach to pewnie się wkurzysz. W takim momencie wszystko dzieje się w dwie sekundy, nie ma czasu na myślenie, i agresywna reakcja jest dość naturalna. (Chociaż prostacka, ale naturalna)

    Może powinni im tam klakson zamontować, mogli by na siebie trąbić, żeby odreagować :)

  • 20. pryk
    • 2017-08-06 08:33:17
    • *.146.165.11.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    @19 - na ten temat napisano milion teorii, jak było naprawdę, co było w jego głowie to tylko Vettel wie. Szkoda drążyć dołek jak już piach się skończył...

  • 21. bbrbutch
    • 2017-08-06 10:00:41
    • *.cust.tele2.hr

    TO miał być zakazany,ba surowo karany,a tym czasem jest wykorzystywany w zależności od sytuacji do promowania F1 lub wytykania jacy źli są szefowie teamów i ich podopieczni.

  • 22. Lakosz
    • 2017-08-06 10:02:04
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @ 19. s1986seba
    "Może powinni im tam klakson zamontować, mogli by na siebie trąbić, żeby odreagować :) "
    :))))))))

  • 23. pryk
    • 2017-08-06 12:21:08
    • *.146.165.11.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    @22 - Seb powinien miec na stałe wciśnięty ;)

  • 24. Vendeur
    • 2017-08-06 13:53:54
    • *.dynamic.chello.pl

    @17. bagat - otóż to. Hamilton też miał wybryki i zachowywał się kontrowersyjnie, momentami jak dziecko. Różnica pomiędzy Hamiltonem i Vettelem jest jednak taka, że przez lata ten pierwszy dojrzał i to widać na każdym kroku - choćby po braku reakcji na to, gdy Vettel w niego wjechał (Seb pewnie by dał mordę na cały regulator kilka dni). Natomiast Vettel był bucem i gówniarzem, i jedyne co pokazuje to to, że zawsze nim pozostanie... Nie interesuje mnie czy ma i jakie zapisy w kontrakcie. Jeśli jest zapis konkretnie o Alonso, to jedynie udowadnia, że Vettel jest tchórzem, emocjonalnie niedojrzałym, do tego bez zasad moralnych.

  • 25. dexter
    • 2017-08-07 14:59:52
    • *.dyn.telefonica.de

    @elin

    "F1 to nie tylko egoistyczna walka o tytuł, ale również gra zespołowa. Warto wiedzieć, że może być wzajemne zaufanie i Twój partner " nie oszuka " Cię w ważnym momencie." - ale predzej czy pozniej ten "nieoszukany" partner bedzie musial swoj dlug znowu splacic...

    Witaj kolezanko elin! Przepraszam, ze w tak bezczelny pociaglem Twoja mysl dalej ;-)

    Dwa zespoly, dwa zupelnie inne logiczne podejscia, dwie rozne koncepcje sukcesu i na koncu jeden cel: tytul w klasyfikacji konstruktorow oraz tytul w klasyfikacji kierowcow.

    Trzeba przyznac, ze decyzja m.in. Mercedesa (bo to nie jest tylko calkowicie decyzja kierowcy wyscigowego w tym przypadku Lewisa ktory podczas wyscigow dobrowolnie nie rozdaje prezentow i nie ma tez takiego powodu dlaczego mialby to robic) jest z jednej strony logiczna, z drugiej strony bardzo ryzykowna. Zobaczymy na koncu czy byla madra, poniewaz fairplay dla Mercedesa moze sie kiedys zemscic.

    W Ferrari nikt nikogo nie oszukuje. Ba, w Maranello reguly od dziesiecioleci sa na tablicy tak jasno napisane jak chyba w zadnym innym zespole F1. Ferrari juz tylko z tradycji stawia wszystkie karty na jednego zawodnika. Tak bylo juz za czasow Niki Laudy, Michael'a Schumacher'a i tak tez jest w erze Sebastiana Vettela. Na koncu takim podejsciem Ferrari zawsze odnosilo sukces.

    Pytanie jest zawsze ktora strategia jest lepsza dla zespolu? Roznica punktow w klasyfikacji kierowcow, stabilnosc kierowcy wyscigowego oraz ogolnie szybkosc zawodnika w wiekszosci wyscigow - wszystko przemawia na korzysc Vettela i uzasadnia podejscie Ferrari. Vettel przed GP Wegier wyprzedzal Räikkönena o 79 punktow, takze Kimi w tym roku nie ma duzych szans aby zostac mistrzem swiata.

    Wlasciwie Mercedes chetnie obralby taka sama strategie jak Ferrari, ale Lewis przed wyscigiem na Hungaroringu mial tylko 22 punkty (tutaj mozna polemizowac czy to jest duzo czy malo) przewagi nad Valtteri Bottasem. Zarowno jeden i drugi maja jeszcze realistyczne szanse na tytul mistrza swiata. W zwiazku z tym Mercedes stosuje zasade faiplay i w Mercedesie tez sa pewne wewnetrzne reguly.

    Wewnetrzne reguly mowia o zamianie pozycji jesli gorzej upozycjonowany zawodnik podczas wyscigu bedzie szybszy i ma szanse podczas wolnej jazdy (nie ma na torze przed swoim nosem wolniejszego auta) uzyskac lepsza pozycje, tzn. bedzie mogl wykorzystac wlasne tempo. Jesli powiedzie sie taki zamiar, tzn. dojdzie do skutku, to kolejnosc pozostanie na swoim miejscu. Inaczej wypadaloby kolejnosc znowu zamienic.

    Przed wyscigiem jest briefing na ktorym omawiana jest strategia i obaj kierowcy sa tak tylko dla przypomnienia zasad jeszcze raz informowani. Takze Lewis wiedzial co i kiedy trzeba zrobic jesli nie wyprzedzi bolidu Ferrari. Pytanie jest zawsze czy kierowca tak uczyni i tym samym nie pogrzebie autorytetu szefa zespolu, ale w koncu to kierowca jedzie po mistrzostwo swiata.

    Oczywiscie w sytuacji gdyby Hamilton przez chwile poczul sie zagrozony (w tym przypadku przez Verstappena ktory podrozowal na swiezych oponach, wykrecal bardzo dobre czasy - zreszta, Max byl bardzo szybki w tym wyscigu), to cala akcja aby znowu oddac pozycje musialaby przez Mercedesa zostac natychmiast przerwana. Bo gdyby w taki sposob Hamilton stracil pozycje a Verstappen skorzystal z sytuacji to w Mercedesie stratedzy wyszliby tylko na idiotow.

    W Mercedesie z cala penoscia nie byla to latwa decyzja, poniewaz w takich momentach jesli kierowca przez radio informuje, ze moze jechac szybciej ale nie moze wykorzystac tempa to caly pion zarzadzajacy, tzn. szef zespolu, szef od strategii, inzynierowie na torze i w fabryce ktorzy caly czas musza analizowac dane (ogromna burza mozgow, analiza duzego stosu danych) jest postawiony na nogi. Po szczegolowej analizie danych zespol moze sprobowac przeprowadzic taki manewr i narzucic pewien limit okrazen w ktorym kierowca powinien pokonac przeciwnika. Inaczej bedzie poproszony aby wrocil na swoja pozycje jesli jego pierwotna pozycja nie bedzie zagrozona.

    Oczywiscie takim zagraniem Mercedes na calym swiecie zdobyl jeszcze wiecej sympatii. Sprzedaz samochodow na calym swiecie pewnie wzrosla automatycznie. Marka ?Lewis Hamilton? wzrosla na wartosci. Ale na chwile zalozmy taki worst-case scenariusz, ze na koncu sezonu zabraknie Hamiltonowi tych 3 punktow do tytulu - to Mercedes bedzie musial pogodzic sie i odpowiedziec na nieprzyjemne pytania czy czasami taka postawa nie jest niedbalstwem? W kazdym razie osob zarzadzajacych z pewnoscia nie byla to latwa decyzja.

  • 26. dexter
    • 2017-08-07 15:20:18
    • *.dyn.telefonica.de

    Z drugiej strony gdyby Lewis nie oddal pozycji to klimat w zespole moglby sie troche oziebic. Spokoj oraz dobra atmosfera zostalaby zaklocona, poniewaz roznica w punktach miedzy kierowcami jest mala aby juz teraz Mercedes mogl na kogos postawic. Z cala pewnoscia przyjdzie taki czas (ja nie wiem, czy juz nie nadszedl), ze Mercedes bedzie musial podjac taka decyzje i wprowadzic ostateczna granice - i dalej nie patrzac na roznice punktowa wprowadzic juz tylko taka strategie ktora dostosowana bedzie do modelu Ferrari, poniewaz przewaga punktowa Sebastiana Vettela jest coraz wieksza. Vettel dzis ma 14 punktow przewagi nad Lewisem Hamiltonem i 33 punkty przewagi nad Valtterim Bottasem. Kazdy punkt ktory zostaje utracony w stosunku do Vettela jest o jeden za duzo. A kazdy kto zna Ferrari wie, ze tam pod tym wzgledem nie bedzie kompromisow.

    Na koncu ktorys z kierowcow Mercedesa bedzie z pewnoscia smutny, ale zrozumie taka decyzje, poniewaz jest profesjonalista. Czym szybciej podejmuje sie takie kroki (tak jak to robi Ferrari), tym mniej pokrzywdzonego zawodnika to boli. Ale nie byloby fair w stosunku do Valtteriego gdyby juz na Wegrzech zespol Mercedesa bez uprzedzenia zawodnika postawil Bottasa (ktory tez jest glodny sukcesu, ma marzenie aby ktoregos dnia zostac mistrzem swiata w F1, a na dodatek czesto dobrze sie spisuje w odniesieniu do piekielnie szybkiego Hamiltona) przed faktem dokonanym i dopasowal swoja strategie do Ferrari. W zwiazku z tym Toto Wolff i Niki Lauda podjeli mozna powiedziec wlasciwa decyzje. I czapka z glowy przed Lewisem Hamiltonem, ze zagral w taka gre czy zachowal sie jak teamplayer - bo taka reakcja kierowcy wyscigowego (championa) nie jest oczywista. Ale gdyby Hamilton tylko poczul z tylu zbyt duze niebezpieczenstwo, to jako kierowca mial szanse caly ten numer strategiczny natychmiast anulowac.

    No ale teraz Valtteri Bottas wie, ze musi jeszcze bardziej przycisnac. Tym bardziej ze w ostatniej czesci wyscigu byl w przekroju wolniejszy od Vettela ktory podrozowal uszkodzonym bolidem. Nastepnym razem, tzn. po wakacjach Mercedes nie bedzie zwracal uwagi na dobry klimat w zespole tylko bedzie staral sie zabezpieczyc w przypadku pewnego scenariusza - inaczej przegra mistrzostwo swiata. Zreszta, kierowcy pokroju mistrzow swiata tak jak Bottas nie powinni przejmowac sie takimi rzeczami, tylko obmyja woda twarz i probuja naciskac jeszcze bardziej. Wtedy zespol moze zawodnikow porownac i zobaczyc z jakiego drzewa sa ciosani.

    Mercedes i Ferrari maja rozne koncepcje sukcesu. Akurat w tym wyscigu Kimi byl niewatpliwie szybszym zawodnikiem i padl "ofiara" koncepcji Ferrari juz podczas zjazdu do boksow, czyli wymiany ogumienia. Gdyby tylko stratedzy Ferrari zostawili Fina jedna runde dluzej na oponie supersoft, bo mial wolna droge mogl pojechac szybszym tempem, albo zrobili wczesniej po prostu undercut, poniewaz znowu patrzac na jego tempo wrecz byl predystynowany do takiego manewru.

    Tylko ze Ferrari nie dalo mu szansy aby obrocic kolejnosc. Nawet mozna przez radio bylo uslyszec slowa Kimiego: "Ja mialem speed aby pozostac na torze..." :-)

    Zasadniczo wszystko co czlowiek zrobi to jest zle, ale z punktu widzenia kierowcy wyscigowego moge tez troche zrozumiec Räikkönena, poniewaz On jako kierowca wlasciwie dokladnie czuje ze moze na szpicy pojechac szybciej, ale tak naprawde nie moze bo jest kolega w zespole...

    Moge sie zalozyc, ze z cala pewnoscia przypomnial sobie Monte Carlo gdzie dokladnie taka strategia, quasi overcutem Sebastian zostal wyprowadzony z pozycji 2 na pozycje 1. A w Monaco raczej bez duzej potrzeby zespol zbyt wczesniej sciagnal Fina do boksow i tym sposobem pozniej stracil czas za dublowanymi kierowcami. Tylko, ze znowu w Monte Carlo Sebastian mial lepsze tempo, a tutaj Vettel juz z handikapem wystartowal do wyscigu. Skutek byl taki, ze najpierw musial sie przyzwyczaic i dopasowac swoj styl jazdy (aby zapobiec duzych uderzen na przekladnie kierownicza musial omijac krawezniki, tzn. nie mogl skracac i tym sposobem jechac szybsza linia) - a to wszystko kosztuje czas: minimum 0,5s na okrazeniu (bo to nie jest tylko szykana, lecz automatycznie gdy linia nie bedzie optymalna to nastepny pasaz bedzie zniszczony).

    Nawet sytuacji gdy w lusterku Räikkönena Mercedes byl coraz wiekszy i Kimi zglosil przez radio swoje wskazowki pelne zaniepokojenia ze moze byc w niebezpieczenstwie (pod presja), poniewaz Vettel z przodu mial slaby pace, to Ferrari nadal wiernie pozostalo przy swojej polityce.

    I z pewnoscia w garazu Ferrari pytanie brzmialo nastepujaco: zabezpieczyc zwyciestwo wyscigu i powiedziec: "Sebastian, Kimi jest szybszy przepusc go do przodu" albo w interesie mistrzostwach swiata utrzymac pozycje i zostawic Räikkönena jako bufor zabezpieczajacy? A wyscig jeszcze dlugo trwal... Oczywicie wszystko do momentu dopoki Mercedes nie zdecydowal sie na zamiane pozycji, pozniej juz musial pozostac na swojej pozycji - co jest logiczne.

  • 27. dexter
    • 2017-08-07 15:53:49
    • *.dyn.telefonica.de

    Ja tylko jestem ciekawy co by bylo gdyby Hamilton nie mial problemow z balansem (bo w koncowce jechal bardzo nerwowym stylem), faktycznie zblizyl sie do Räikkönena i sprobowal zaatakowac?

    Ciekawe czy Kimi potrafi tylko furkac pod nosem albo potrafi tez machnac reka i powiedziec: ?Chodz Hamilton, wyprzedzaj mnie, przepuszczam Cie do przodu. Dziekuje Ferrari za taki harakiri wyscig!
    Skoro ja jestem dla was tylko buforem, mnie mozna z wyscigu na wyscig tylko poswiecic, a na koncu od najwiekszego bossa Sergio Marchionne i tak publicznie uslysze negatywne slowa, to w pewnym momencie przyjaciele skaczacego konika jest za duzo dobrego uczynku. Dlatego Hamilton, wyprzedzaj mnie i jedz do przodu." Hehe...

    elin, co sadzisz - ma Kimi Räikkönen takie jaja? Hehe.

    Gdyby Arrivabene nie byl juz kompletnie siwy, to w tym momencie widzac co Kimi wyprawia odcien przebarwilby sie z pewnoscia w strone siwych wlosow...

    Sek w tym, ze tutaj mowa jest o Ferrari i to zespole w ktorym Räikkönen identycznym sposobem zostal mistrzem swiata w 2007 roku. Wtedy Massa musial tez jezdzic pod Räikkönena. W Chinach w 2007 roku Felipe podarowal zwyciestwo Kimiemu, inaczej mistrzostwo by odlecialo.

    Kimi od GP Chin (w ktorym zostal wykorzystany w celu aby jak najdluzej na torze zatrzymac Lewisa przed drugim zjazdem, poniewaz istniala nadzieja, ze Sebastian na swiezej mieszance wypracuje kluczowy dla dalszego przebiegu sytuacji czas) dokladnie zdaje sobie sprawe, ze nie wygra wiecej wyscigow jesli Vettel kompletnie nie zmasci weekendu wyscigowego albo z koncem sezonu oficjalnie nie bedzie trzymal mistrzostwa swiata w swoim reku i po prostu z czystej uprzejmosci za wierna sluzbe swojemu partnerowi podaruje zwyciestwo wyscigu. I tak to sie ciagnie z wyscigu na wyscig. Tak tez od dziesiecioleci funkcjonuje koncepcja sukcesu Ferrari, ze wszystkie karty stawiane sa na jednego zawodnika. Kierowca nr. 2 za taki oddany wysilek jest po krolewsku wynagradzany. Kimiemu widocznie taka sytuacja dobrze pasuje, poniewaz co roku przedluza swoja umowe, choc czasami mozna sie z pewnoscia tez zastanowic czy byly mistrz swiata nie powinien myslec troche inaczej.

    Trzeba przyznac, ze Ferrari swoj teamorder wykonuje bardzo sprytnie przez timing zjazdu do boksow. Takim sposobem nie mozna im zarzucic, ze rezyseria wykonana jest niezdarnie.

    Wlasciwie w tym roku nie mozna narzekac na zespol Ferrari, poniewaz Vettel juz na samym poczatku sezonu wypracowal sobie przewage, ktora usprawiedliwia takie stare podejscie taktyczne zespolu z Maranello. Taktyka Ferrari polega na tym, ze jest pod kierowce ktory ma zdobyc tytul mistrzowski perfekcyjnie dopasowana. A kierowca nr. 2 powinien w ogole byc zadowolony, ze ma taki zaszczyt usiasc w fotelu za kierownica auta wyscigowego z cavallino rampante na pokrywie silnika.

    Kimi Räikkönen dokladnie wie, ze ryzykuje miejsce w cockpicie jesli bedzie sie stawial. Dlatego takim zachowaniem (nie widze, nie slysze, nie mowie) m.in. zabezpiecza sobie mozliwe atrakcyjne i bardzo dobrze platne miejsce pracy na nastepny sezon. A jesli Kimi nie bedzie potrafil sie dopasowac, to od nastepnego sezonu w cockpicie Ferrari usiadzie mlody zawodnik ktory bedzie musial wcielic sie dokladnie w jego role. Tak od dziesiecioleci wyglada filozofia zespolu Ferrari i pod tym wzgledem w przyszlosci nic sie nie zmieni.

    Dla widza z pewnoscia jest to dziwna sytuacja, ale patrzac z punktu widzenia zespolu taka taktyka jest jak najbardziej logiczna, poniewaz koncowy wynik: pierwsze i drugie miejsce czyli podwojne zwyciestwo mowi same za siebie. Na koncu trudna decyzja na niekorzysc Kimi Räikkönena ale na korzysc Sebastiana Vettela okazala sie wlasciwa. Zdobyte zostaly 43 punkty.

    Znowu Mercedes w ostatnich latach budowal swoj sukces na zasadzie rownosci, poniewaz dominujac w stawce walczyl tylko przeciwko sobie i mogl na takie rzeczy sobie pozwolic. Nawet jesli Lewis i Nico do granicy bolu walczyli miedzy soba to nic zlego nie moglo sie wydarzyc.
    Dzisiaj jednak jest mocny i niebezpieczny przeciwnik w postaci Ferrari a zespol dodatkowo ma dwoch kierowcow ktorzy wzajemnie sobie punkty kradna. To jest dla Mercedesa piekielnie niebezpieczna sytuacja i teraz musza sie zastnowic jak najlepiej rowiazac sytuacje aby nie skrzywdzic zbyt mocno nowego zawodnika (ktory w przyszlosci jeszcze nie raz bedzie potrzebny), ale wygrac tez mistrzostwo swiata.

    Fairplay jest czyms dobrym, patrzac jednak na szanse zdobycia tytulu przez Lewisa Hamiltona jest malym gorzkim krokiem do tylu...

  • 28. dexter
    • 2017-08-07 16:55:39
    • *.dyn.telefonica.de

    Edit:

    W Mercedesie z cala pewnoscia

    zasade fair-play

    dla osob zarzadzajacych

  • 29. bbrbutch
    • 2017-08-07 22:15:48
    • *.cust.tele2.hr

    @Dexter,jeśli mogę to dorzucę takie spostrzeżenie,że taką sytuację fair play jak opisałeś w przypadku Mercedesa zawdzięczamy po troszy obecnej punktacji.Dzisiaj za zwycięstwo jest 7 pkt odbicia,dwa wyścigi i po przewadze,w poprzedniej punktacji było ich tylko 2.Taka sytuacja pozwala na odrobinę szaleństwa,gdyż strata w przypadku takiego bolidu jakim dysponuje Hamilton jest łatwa do odrobienia,podejrzewam,że za starych czasów zespół po dwóch wyścigach miałby obraz lidero i promowałby go w podobny sposób jak robi to Ferrari.Zwyczajnie Ferrari to oldschool,a Mercedes to świeżość.

  • 30. elin
    • 2017-08-07 23:08:49
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    " Witaj kolezanko elin! Przepraszam, ze w tak bezczelny pociaglem Twoja mysl dalej ;-) "

    Witaj kolego dexter,
    Nie przepraszaj, możesz moje myśli zawsze pociągać dalej ... chociaż nie obiecuję, że zawsze zgodzę z tym w jakim kierunku je pociągniesz ;-).

    Hmmm ... co mogę dodać do tego, co napisałeś ...
    Oczywiście rozumiem filozofię Ferrari wobec kierowców, ale bliżej mi do tego w jaki sposób Mercedes traktuje swoich zawodników. Do zdobycia tytułu kierowców lepiej sprawdza się model - dwóch pracuje na sukces jednego, ale do tytułu konstruktorów ... raczej dobrze mieć dwóch w pełni zmotywowanych zawodników.
    Czy w Ferrari jest tak obecnie ? Według mnie, Raikkonena stać na wiele więcej, niż to co pokazuje na torze. Tylko czy ma odpowiednią motywację, jeśli zespół cały czas " pokazuje " Jemu, gdzie Jego miejsce ... -> za Vettelem.

    Chociaż trzeba przyznać, że Kimi również " wysyła sprzeczne sygnały " - z jednej strony ostentacyjnie pokazuje, że nie podoba Mu się to w jaki sposób jest traktowany przez zespół ( np. podium w Monako ), a z drugiej nawet nie próbuje atakować Sebastiana bez pozwolenia teamu ( np. Węgry ).
    Nie wiem co ma w kontrakcie, ale nie chciałabym Go oglądać w roli kolejnego Rubensa Barrichello. Jednak to Jego decyzja ... zobaczymy, czy sama ( tylko ) jazda dla Ferrari Jemu wystarczy. Wszystko się okaże, kiedy zespół z Maranello ogłosi swój skład na kolejny sezon.

    W każdym razie ...

    " Ciekawe czy Kimi potrafi tylko furkac pod nosem albo potrafi tez machnac reka i powiedziec: ?Chodz Hamilton, wyprzedzaj mnie, przepuszczam Cie do przodu. Dziekuje Ferrari za taki harakiri wyscig!
    Skoro ja jestem dla was tylko buforem, mnie mozna z wyscigu na wyscig tylko poswiecic, a na koncu od najwiekszego bossa Sergio Marchionne i tak publicznie uslysze negatywne slowa, to w pewnym momencie przyjaciele skaczacego konika jest za duzo dobrego uczynku. Dlatego Hamilton, wyprzedzaj mnie i jedz do przodu." Hehe...

    elin, co sadzisz - ma Kimi Räikkönen takie jaja? Hehe. "

    Przyznam, że osobiście liczyłam właśnie na taki scenariusz. No, ale niestety ...

  • 31. elin
    • 2017-08-07 23:18:26
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    * zgodzę się z tym

    @ 6. pryk
    Zachowanie Lewisa było tak unikatowe, że nic dziwnego, iż media wałkują temat do oporu ;-).

    @ 7. Vendeur
    W tym temacie, zgadzamy się idealnie.

  • 32. Vendeur
    • 2017-08-08 01:34:25
    • *.dynamic.chello.pl

    @ 31. elin - miło zgadzać się z kobietą i do tego idealnie ;).

  • 33. elin
    • 2017-08-08 22:31:39
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @ 32. Vendeur
    ... i wzajemnie ;-).

  • 34. dexter
    • 2017-08-10 15:27:37
    • *.dyn.telefonica.de

    15. Blazefuryx

    "W tamtym wyścigu Vettel miał lepsze tempo od Webbera i nieubłaganie zbliżał się do niego, a mimo to zespół nie chciał mu zezwolić na uczciwą walkę z Markiem. Kazali mu pozostać na drugiej pozycji. Vettel postanowił zignorować te postanowienia, gdyż były one zwyczajnie niesłuszne i nie wynikały z jakiejś konkretnej sytuacji we wcześniejszych etapach wyścigu, która mogłaby usprawiedliwić taką decyzję."

    Zawsze sa miliony roznych powodow...

    W tamtym wyscigu akurat z punktu widzenia Red Bulla taka strategia byla zrozumiala. Obaj zawodnicy Red Bulla kontrolowali wyscig, tzn. Mercedes byl wtedy 10 sek. za plecami Red Bulla, takze zespol mogl spokojnie zyc z wygrana Webbera. Zespol ma tez takie prawo, poniewaz dla zespolu najwazniejszym tematem jest zabezpieczenie punktow w klasyfikacji konstruktorow.
    Gdyby wtedy RBR dobrowolnie spuscil ze smyczy Vettela i Webber'a to mogloby dojsc do kolizji. Sek w tym, ze Sebastian Vettel urwal sie im spod kontroli. Ze taki rozwazny kierowca jak Vettel zle zrozumial albo niedoslyszal polecen zespolu mozna wykluczyc :-)

    Z pewnoscia reakcje i zdenerwowanie Vettela mozna wytlumaczyc w inny sposob. A mianowicie aby pod koniec wyscigu, tzn. podczas walki z Australijczykiem posiadac lepsza bron musial najpierw przygotowac sie do wyscigu lepiej. I byl tez na walke z Webberem lepiej wyposazony. Sek w tym, ze nie mogl swojej broni uzyc. A temperatura niespodziewanie spadla i opona medium miala lepsza przyczepnosc, dodatkowo w przeciwienstwie do twardej opcji na ktorej podrozowal Webber dluzej utrzymala sie w dobrym stanie. A Vettel w treningu specjalnie zaoszczedzil sobie jeden komplet mieszanki medium.

    Stanowisko dowodzenia RBR nie tylko ze strachu, ze moze dojsc do kolizji miedzy wlasnymi kierowcami wydalo polecenie aby Webber wygral ten wyscig, ale tez Christian Horner bal sie ze Australijczyk nie dojedzie do mety bo wszesniej moze mu paliwa zabraknac. Widocznie Webber w pierwszych 42 okrazeniach zuzyl tyle paliwa (tzn. duzo wiecej niz Vettel), ze byl na minusie.
    Identyczny problem mial wtedy Mercedes, ale o tym w dalszej czesci postu.

    I oczywiscie, ze w tym przypadku Mark Webber (z punktu widzenia Vettela) obchodzil Sebastana tyle co przewrocony worek ryzu w Chinach. Tym bardziej, ze Vettel wiedzial iz w tym wyscigu jest szybszy od Marka Webbera. Ja jestem tylko ciekawy czy Sebastian byl poinformowany przez zespol ze Webber moze miec problem z paliwem?

    W kazdym razie z punktu widzenia zespolu bezpieczne utrzymanie pozycji 1 oraz pozycji 2 na mecie bylo priorytetem. Trzeba tez pamietac, ze Vettel podczas wyscigu pojechal 12 okrazen w cieniu aerodynamicznym i w duzej czesci mogl uzywac system DRS. Webber jadac na szpicy musial znowu robic tempo. Takze gdyby RBR w tym wyscigu spuscil ze smyczy swoich kierowcow to wtedy ma dwa problemy:

    a) prawdopodobna kolizja Webbera z Vettelem - scenariusz ktory jest horrorem dla kazdego zespolu wyscigowego

    b) niepokojacy stan paliwa w bolidzie Webbera

    Dlatego Webber zostal tez poproszony aby przykrecic wszystkie systemy i zmniejszyc liczbe obrotow silnika. Australijczyk opierajac sie na mocy polecenia: "Multi 21" - auto nr 2 przed autem nr 1 - naturalnie myslal ze polecenie tyczy sie tez kolegi z zespolu. Sebastian jednak mial w glowie wygranie tego wyscigu i na dwoch okrazeniach nadrobil 4,2 sekundy. Na samym zjezdzie do boksow juz wypracowal sobie okolo jednej sekundy. Pozniej na swiezych oponach gdy tylko zasmakowal krwi, to w drugim sekorze wrecz fruwal po torze. Tam tez odrobil najwiecej czasu (2 sekundy) - choc podobno polecenie RBR aby jechac powoli nie doszlo do niego. Hehe...

    Z tym, ze patrzac z punktu widzenia Niemca ktory walczyl o swoj czwarty tytul z rzedu i chcial wygrac ten wyscig taki wyskok dla mnie uwzgledniajac pewne okolicznosci jest tez w pewnym wzgledzie zrozumialy, poniewaz poinstuowanie Vettela w tamtym wyscigu dla samego kierowcy i jego inzyniera mialo pewien posmak i takim sposobem moglo przestawic cala wykonana prace do gory nogami.

    Zalozmy, ze Sebastian Vettel wraz ze swoim inzynierem tak jak wyzej opisalem wybrali razem setup ktory funkcjonowal lepiej z mala iloscia paliwa (w odroznieniu np. do setupu z duza iloscia paliwa). I teraz zalozmy, ze w fazie w ktorej Vettel moze skorzystac na tym, gwizda sie na palcach i symycz zostaje pociagnieta. A wszyscy o tym wiedza, ze Sebastian jesli wyczuje szanse i bedzie w swoim tunelu- to mozna tylko patrzec...

    A On sobie w Malezji specjalnie podczas kwalifikacji madrze zaoszczedzil mieszanke na wyscig. Jako jedyny z wszystkich topowych kierowcow mial 3 swieze komplety twardej mieszanki i 2 komplety mieszanki medium. W otwartym wyscigu dokladnie ten komplet mieszanki medium byl asem albo atutem w jego rece. A warunki byly dobre, poniewaz bylo niespodziewanie chlodno...

    Webberowi pozostaly tylko opony twarde. A kierowcy Mercedesa dla biedy dysponowali uzywana mieszanka medium, poniewaz nowa mieszanka miekkich opon byla juz zuzyta. Vettel duzo ryzykowal w kwalifikacjach aby zaoszczedzic sobie ten wlasnie komplet opon, poniewaz sprobowal na miekkim zestawie przejechac dystans w Q1 oraz w Q2. I za kazdym razem na koncu bylo goraco, takze wiele mogl stracic...

    Patrzac na pojedynek Vettela z Webberem mozna sie takze spokojnie zapytac dlaczego Australijczyk nie zostal ukarany? Podczas manewru wyprzedzania przy predkosci 300 km/h Vettel zostal wypchany na sciane i srodkowy palec Webbera po przekroczeniu mety powedrowal do gory, tzn. zostal wyprostowany. Lewis Hamilton jako kierowca Mercedesa w takiej sytuacji z pewnoscia dostalby po palcach ;-))

  • 35. dexter
    • 2017-08-10 15:47:48
    • *.dyn.telefonica.de

    "Dodatkowo, pod niemalże sam koniec tego samego wyścigu Rosberg został poinstruowany, że musi oddać miejsce na podium Hamiltonowi (trzecie miejsce), pomimo, że zdobył je w uczciwej walce na torze, na co się ostatecznie godzi mówiąc: "I hope you won't forget about this, guys". W niesportowy sposób Hamilton uzyskał trzecią lokatę."

    Hee? Przyjacielu sportu motorowego tutaj jestes w bledzie!

    Kierowcy Mercedesa zostali poinstruowani, ale tylko dlatego aby utrzymac swoje pozycje, poniewaz goniac sie wzajemnie inaczej zabrakloby im paliwa.

    "I hope you won't forget about this, guys" - w tym momencie Nico z duzym prawdopodobienstwem nie wiedzial jeszcze jak wyglada cale tlo rozgrywanego wyscigu, takze nie wiedzial jak wyglada stan paliwa.

    Tak na marginesie:

    Zaden zespol nie porusza sie podczas wyscigu z maksymalna iloscia paliwa, poniewaz nie ma takiego wyscigu gdzie kierowca na kazdym okrazeniu pojedzie z maksymalna moca silnika. Sa fazy podczas wyscigow gdzie kierowca porusza sie w ruchu albo za pojazdem Safety-Car. Takze podczas obliczen ilosci paliwa nigdy nie oplaca sie kalkulowac maksymalnej ilosci. A na takim torze jak Sepang 10kg paliwa kosztuje prawie 0,4s. na okrazeniu. Jesli jeszcze do rachuby doliczy sie wysokie zuzycie opony to strata bedzie jeszcze wieksza.

    Gdyby kierowcy otrzymali powiedzmy 10kg wiecej paliwa tylko po to aby swobodnie, tzn. kiedy tylko chca mogli robic tempo, to straca na dystansie wyscigowym wiele sekund tylko z powodu niekorzystnej wagi samochodu. A sekundy musza zostac najpierw odrobione. I kazdy kierowca ma inny styl jazdy, dodatkowo dochodza warunki atmosferyczne itd. itp.

    A w tym wyscigu warunki atmosferyczne odegraly kluczowa role. Zasadniczo mokry tor w pierwszej fazie wyscigu normalnie pozwala zaoszczedzic paliwo, tylko ze warunki atmosferyczne ciagle sie zmieniaja i np. wystarczy, ze podczas napelniania baku paliwem dane prognozy beda mowic cos innego, a podczas startu znowu zupelnie cos innego - wtedy zespol w obliczajac ilosc latwo moze przekalkulowac.

    Wystarczy tylko, ze mokry tor wczesniej bedzie przesychal niz kalkulacje przewidzialy, to zespol nie tylko ze moze, ale wrecz bedzie mial klopot aby w takiej sytuacji odpowiednio zareagowac.
    Jedynie co zespol moze zrobic to zredukowac liczbe okrazen przed upozycjonowaniem auta wyscigowego na polu startowym. Ale kierowca znowu w warunkach deszczowych musi przed startem nazbierac jak najwiecej informacji, dlatego potrzebuje pewna ilosc okrazen - i to jest takie diabelskie kolo.

    Najpierw zespol musi podzielic sobie wyscig zawsze na rozne segmenty. Sredni czas wyscigu wynosi powiedzmy 1:40 albo 100 min. Na przecietnym torze kierowca pokonujac dystans jedzie przez 60% na pelnym gazie, a 15% stoi na hamulcu. Pozostale 25% (wierzcholek zakretu, wyjscie z zakretu) pokonywane sa na pol gazu gdzie kierowca stara sie zawsze przeniesc cala moc bolidu na tor wyscigowy. Podczas fazy hamowania, czyli 15% albo podczas 15 min. wyscigu bolid zuzywa malo paliwa. Aby zwiekszyc oszczednosc paliwa mozna np. podczas redukcji biegow wykorzystac "throttle blip" (silnik elektryczny wspiera pedal gazu). W okresie tzw. "przejsciowym" jednostki napedowej, czyli w pozostalych 25% (srodek zakretu) lub jak ktos woli w 25 min. bolid zuzywa relatywnie malo paliwa. Wtedy silniki ustawiane sa bardziej ubogo, a zespoly wykorzystuja energie elektryczna aby zaoszczedzic paliwo.

    Pozostale 60% lub 60 min. kierowcy wyscigowi pokonuja na pelnym gazie. Dopiero tutaj, podczas tej fazy wyscigu limit przeplywu paliwa musi byc dokladnie kontrolowany. Podczas przyspieszania wzrasta zuzycie paliwa, ale oznacza to takze, ze maksymalny przeplyw paliwa nie jest stale potrzebny w ciagu jednej godziny. Zatem pozostaje juz tylko szacowane 45 minut w ktorych potrzebny jest maksymalny przeplyw paliwa. W tym momencie przepala sie 75kg paliwa, a pozostale kilogramy wykorzystuje sie w pozostalych fazach wyscigu.

  • 36. dexter
    • 2017-08-10 15:57:32
    • *.dyn.telefonica.de

    Dodatkowo dochodzi strategia wyscigowa. Wyscig moze byc szybszy niz wczesniej przewidywano i wtedy obliczenie zuzycia paliwa moze sie takze nie zgadzac. Wtedy dla zespolu jest tylko jedno wyjscie - kieowcy musza oszczedzac paliwo.

    W takim przypadku kierowca wyscigowy bedzie mial dwie mozliwosci. Moze wybrac inny program ustawien silnika. Tzn. program ze zredukowana liczba obrotow i bardziej uboga mieszanka albo musi przestawic sie na inny styl jazdy. Zmiana programu jest przewaznie ostatnia opcja.
    Wiekszosc kierowcow wyscigowych dopasowuje swoj styl jazdy, poniewaz takim sposobem kierowca moze zaoszczedzic paliwo i jednoczesnie zaoszczedzic ogumienie. Fachowo nazywa sie to "lift and coast". W takiej sytuacji kierowca przed zakretem bedzie musial wczesniej sciagnac noge z gazu.

    Akurat w tamtym wyscigu Rosberg i Hamilton dostali takie polecenie. Sek w tym, ze obaj uwiklani byli w wewnetrzny pojedynek ktory doprowadzil tylko do tego ze efekt oszczednosci paliwa obliczony przez strategow Mercedesa okazal sie nieznaczny. W przypadku Hamiltona sytuacja wygladala jeszcze gorzej, poniewaz za plecami mial Rosberga i musial sie bronic. W takiej sytuacji ciezko jest aby kierowca przed zakretem popuscil wczesniej pedal gazu. I podczas wyscigu byl taki etap w ktorym Hamilton zuzyl troche wiecej paliwa niz Rosberg. Dodatkowo Nico skorzystal na tym, ze mogl pojechac w cieniu aerodynamicznym Lewisa Hamiltona i na prostych odcinkach mial mozliwosc ustawic plasko swoje tylne skrzydlo.

    Takze kierowcy Mercedesa dostali od swoich inzynierow zalecenie aby oszczedzac paliwo. Sek w tym, tak jak wyzej opisalem, ze podczas pojedynkow nie przynioslo to pozadanego efektu. Gdyby w takim stylu podrozowali do konca wyscigu to zaden z kierowcow Mercedesa nie ukonczylby tego wyscigu - dlatego tez kierowcy zostali poinstruowani aby utrzymac swoje pozycje.
    Gdyby doszlo do zmiany pozycji to Lewis na koncu mialby mniej problemow ze spalaniem paliwa.
    Zasadniczo w Mercedesie kierowca ktory prowadzi czy jest szybszy dostaje w nagrode lepsza strategie. Oczywiscie Nico byl szybszy, ale w sytuacji gdyby zamiana miejsc zostala przeprowadzona to taka gra miedzy kierowcami toczylaby sie w nieskonczonosc. Wtedy znowu Lewis mialby cien aerodynamiczny i moglby polowac na Rosberga. A taka jazda kosztuje kilogramy niezbednego paliwa. Poza tym Nico Rosberg w tym wyscigu nie mial zadnych szans aby zamknac luke do Red Bulla - szybciej by sie jego paliwo skonczylo...

    Edit:

    i smycz zostaje

  • 37. dexter
    • 2017-08-12 16:10:46
    • *.dyn.telefonica.de

    Dzien Dobry kolezanko elin

    Mega, ze sie ze mna nie zgadzasz, poniewaz bym sie juz tutaj zanudzil. A tak mam partnera z ktorym mozna podyskutowac :-) Sek w tym, ze ja nie widze zadnych powodow abys Ty sie mogla ze mna nie zgodzic...

    Mysle, ze po tylu latach znasz moje poczucie humoru ;-))

    Akurat w F1 kazdy kierowca walczy o swoj wlasny interes. Glownym zadaniem kazdego kierowcy wyscigowego jest pokonanie swojego parnera w zespole. Wzajemne zaufanie mowisz? Zgadza sie! Zaufanie zespolu.

    W tym biznesie trzeba sie wrecz liczyc z tym, ze partner w zespole na pierwszym planie bedzie mial swoj wlasny interes. Dlatego tak jak juz swietnie sama zauwazylas, tak duze u wszystkich (nawet u osob pracujacych na stanowiskach zarzadzajacych) jest zdziwienie albo lepiej brzmi slowo "zachwyt", ze Lewis Hamilton oddal Bottasowi z powrotem jego pozycje w wyscigu. No coz, czesto w F1 bywa tak, ze wypowiadane slowa a wykonane czyny to sa dwie rozne pary butow, dlatego w pewnym stopniu taki podziw mozna zrozumiec.

    Sek w tym, ze Hamilton nie wykonal zamiany pozycji calkowicie bezinteresownie. Dlatego tez pociagnalem Twoja mysl dalej...

    Mercedes w ostatnich trzech latach glownie walczyl sam przeciwko sobie. Z pewnoscia pamietasz mrozace piers pojedynki Lewisa Hamiltona z Nico Rosbergiem? Sek w tym, ze Mercedes wlasciwie nie mial rywala, poniewaz zespol Ferrari jednak byl troche oddalony. W takiej sytuacji nie moglo sie wiele zlego wydarzyc i Mercedes mogl praktycznie do konca pozwolic sobie na taka polityke. Jedynie wzajemna kolizja kierowcow Mercedesa, ktora byla dla zespolu absolutnym "No-Go" mogla pokrzyzowac plany.

    Dzis jednak sytuacja jest calkowicie odmienna, poniewaz jest przeciwnik ktory nazywa sie Ferrari. Dodatkowo Mercedes ma dwoch kierowcow (Hamilton i Bottas) ktorzy wzajemnie od poczatku neutralizuja sobie punkty. Roznica wynosi tylko 19 punktow - ale to juz jest pewna poduszka na korzysc Hamiltona.

    Hamilton tez jest szybszym kierowca. On jest trzykrotnym mistrzem swiata i jesli chodzi o walke o tytul mistrza swiata, to Lewis na torze jest sprytnym oraz bardziej bezwzglednym kierowca. On tez jezdzi piaty sezon dla Mercedesa i sobie w pelni zapracowal na ostatnie dwa tytuly. Bottas w zespole jest nowym kierowca, ktory w swoim pierwszym sezonie musi dopiero ustawic sie w szeregu. Szczegolnie, ze dostal cockpit w topowym zespole niespodziewanie (zakonczona kariera Nico Rosberga). Dlatego nie sadze aby Hamilton w latwy sposob oddal swoj ?status?.

    Problem lezy w tym, ze gdyby Mercedes juz teraz pociagnal za sznurek i nie spelnil swojej obietnicy (tzn.gdy Hamilton nie wyprzedzi Ferrari to odda z powrotem miejsce Bottasowi), to Valtteri tak jak juz wyzej napisalem moglby faktycznie odniesc wrazenie, ze zespol nie stoi za jego plecami. Wtedy zaufanie do wlasnego zespolu mogloby przeksztalcic sie w znak zapytania, a zespol z gwiazda na pokrywie silnika nie tylko w tym roku bedzie jeszcze nie jeden raz potrzebowac Fina.

    Uwzgledniajac fakt, ze Vettel po jedenastu wyscigach jest z przodu, Mercedes tak czy siak zmuszony jest postawic wszystkie karty na jednego zawodnika. Predzej czy pozniej i obojetnie jak duza jest roznica punktowa pomiedzy wlasnymi kierowcami, zespol musi podjac decyzje z ktorym kierowca chce wygrac mistrzowski tytul. Dlatego Hamilton ewentualnie w dalszej czesci sezonu moze potrzebowac jeszcze pomoc Bottasa.

    Takze zwrocona pozycja tzn. oddanie trzeciego miejsca na podium jest na dzien dzisiejszy korzystnym zagraniem taktycznym zarowno dla Mercedesa jak i dla Hamiltona. Nastepnym razem w przeciwnym przypadku Bottas rowniez bedzie zobowiazany aby oddac swoja pozycje i takim sposobem pomoc Hamiltonowi. Tylko trzeba podkreslic, ze Hamilton na ostatnim okrazeniu nie musial z powrotem oddac koledze trzeciego miejsca, poniewaz mial takze wszelkie powody aby tak nie robic.

  • 38. dexter
    • 2017-08-12 16:19:53
    • *.dyn.telefonica.de

    Choc z pewnoscia istnieje jeszcze inny scenariusz. Zalozmy, ze Lewis Hamilton w nastepnych wyscigach bedzie mial powiedzmy dwa razy pecha (awaria techniczna samochodu), to wtedy Bottas znowu automatycznie dla Mercededsa bedzie goracym zelazem. Takze obejetnie w ktora strone czlowiek nie popatrzy, jest to ciezka decyzja ale kazdy zawodowy kierowca wyscigowy taka decyzje zaakceptuje, poniewaz taka sytuacja jest tez czescia jego zawodu.
    Na Wegrzech Mercedes postawilby Bottasa bez uprzedzenia przed faktem dokonanym, w zwiazku z tym decyzja podjeta przez zespol, ale tez przez samego Hamiltona jest na dzien dzisiejszy dobra decyzja ktora nie zakloca atmosfery w zespole wyscigowym.

    Ale zakladajac znowu taki scenariusz, ze na koncu sezonu Hamilton faktycznie przegra tytul o 3 punkty, to wtedy w Mercedesie bedzie goraco...


    "Do zdobycia tytułu kierowców lepiej sprawdza się model - dwóch pracuje na sukces jednego, ale do tytułu konstruktorów ... raczej dobrze mieć dwóch w pełni zmotywowanych zawodników.
    Czy w Ferrari jest tak obecnie ? Według mnie, Raikkonena stać na wiele więcej, niż to co pokazuje na torze. Tylko czy ma odpowiednią motywację, jeśli zespół cały czas " pokazuje " Jemu, gdzie Jego miejsce ... -> za Vettelem."

    Zarowno podejscie Ferrari jak i podejscie Mercedesa jest w pelni uzasadnione. W Ferrari Sebastian Vettel jest szybszym zawodnikiem. Dodatkowo jest bardziej stabilny. To On zbiera grube punkty. Dlatego przed GP Wegier mial przewage nad Räikkönenem ktora wynosila 79 punktow. Dzis ma juz przewage ktora wynosi 86 punktow.

    Oczywiscie, ja akurat elin moge Cie w pelni zrozumiec, poniewaz tutaj Kimi (obojetnie na jakiej mieszance) gdyby mogl, bylby szybszy od Mercedesa. Dokladnie mowiec byl szybszy, poniewaz
    Hungaroring tak czy siak lepiej pasowal pod bolid Ferrari. Ogolnie w takiej sytuacji mozna wyprowadzic Räikkönena na szpice aby zabezpieczyc zwyciestwo, tylko ze wtedy Vettel z uszkodzonym autem bylby na srebrnej tacy znowu wystawiony na pozarcie. Dodatkowo na Wegrzech nie ma wiele mozliwosci wyprzedzania. Na Hungaroring potrzebny jest czas Delta ktory wynosi 1,8s. Jedyna szansa Räikkönena aby o wlasnych silach wygrac wyscig to byl start i pierwszy zakret. Z tym ze Kimi walczac z Sebastianem nie pojechal na pelnym ryzyku tak jak przeciwko innym zawodnikom. Dalej to juz tylko historia...

    Mozliwe ze w kazdym innym zespole Kimi moglby sie sprzeciwic, ale Fin dobrze wie, ze jesli postawi sie w zespole z Maranello to tylko raz to uczyni i nigdy wiecej - poniewaz nastepnym razem (tzn. w przyszlym roku) do czerwonego bolidu wsiada inny kierowca.

    Ferrari w swojej historii zawsze stawialo wszystkie konie na jednego zawodnika. A lista nazwisk jest bardzo dluga - wsrod kierowcow jest takze nazwisko Räikkönen i rok 2007. Przypomnij sobie elin prosze rok 2007 gdzie w odroznieniu do dzisiejszych czasow Felipe Massa jako kierowca ze statusem nr. 2 jezdzil na koncu wlasnie dla Räikkönena. Chyba podczas GP Chin podarowal Räikkönenowi nawet zwyciestwo - takim sposobem m.in. Kimi zagwarantowal sobie tytul mistrza swiata.

    Rok pozniej Ferrari zrobilo inaczej, wszystkie karty zostaly postawione na Felipe Massa, tylko ze wtedy Felipe nie zdobyl tytulu. Nawet Michael Schumacher jezdzac dla Ferrari musial wielokrotnie jezdzic pod innego zawodnika.

    Gdy w Ferrari kierowca zasiada przy stole aby formalnie podpisac swoja umowe, to jest w pelni klarownie poinformowany na kogo karty relatywnie wczesniej podczas sezonu beda postawione i jaka zawodnik bedzie odgrywal role. Pytanie mozna postawic dlaczego Kimi podpisujac umowe zgadza sie na takie warunki? On jest mistrzem swiata z roku 2007. Teraz ma takiego partnera w zespole i z gory zdaje sobie sprawe, ze nigdy wiecej w Ferrari nie bedzie mistrzem swiata i prawdopodobnie nigdy wiecej w tym sezonie nie wygra tez wyscigu, jesli Vettel nie bedzie mial totalnie zrujnowanego weekendu wyscigowego albo nie bedzie wczesniej trzymac tytulu w swoim reku. Wtedy Sebastian prawdopodobnie podziekuje swojemu towarzyszowi za wierna sluzbe i podaruje mu zwyciestwo.

  • 39. dexter
    • 2017-08-12 16:29:38
    • *.dyn.telefonica.de

    W takim razie dlaczego 20-krotny zwyciezca GP jezdzi dla Ferrari?

    I tutaj jest tysiace dobrych powodow dlaczego Kimi jezdzi jeszcze dla najbardziej utytulowanego zespolu w F1. W pierwszej linii (pomijajac wplyw Sebastiana Vettela) moim zdaniem jego motywacja jest m.in. gaza w zespole Ferrari. W zadnym innym zespole Kimi nie zarobi tyle pieniazkow jak w Ferrari. Jeszcze za czasow McLarena (a spedzil tam 4 lata) poza F1 byl znany z tego, ze mial podpisane dotowane na grube miliony kampanie reklamowe z marka (sorry, ze oficjalnie robie reklame) Mercedes-Benz i TAG Heuer. W 2007 roku, czyli w swoim pierwszym sezonie w Ferrari w ktorym rowniez zostal mistrzem swiata zarabial okolo 51 mln. euro i byl najlepiej zarabiajacym sportowcem. Mial tez dwuletnia przerwe ktora dal sobie oslodzic soczystym odszkodowaniem, ale powrocil z powrotem, poniewaz Lotus oferowal dwuletni kontrakt dotowany na 8 mln. euro plus 50.000 czy 60.000 euro za kazdy jeden zdobyty punkt. W sumie nazbieral tych punktow 183. Sek w tym, ze Lotus sie przekalkulowal, poniewaz zespol albo nie wierzyl w miejsce na podium, albo nie wierzyl ze Kimi bedzie tak punktowac.

    Nie mam pojecia czy na koncu Lotus wyplacil mu wszystkie zaleglosci w czesci czy w calosci. W kazdym razie Kimi opuscil zespol Lotus'a poniewaz punktualnie na konto nie dostawal w calosci kwoty ktora byla w umowie wpisana. Od 2014 jest znowu w Ferrari gdzie ponoc zarabia okolo 25 mln. euro na sezon (nie liczac dodatkowych bonusow za punkty). Przynajmniej w 2015 i 2016 o takich kwotach byla mowa. W jakim zespole w wieku 37 lat kierowca ma okazje zasiasc za kierownica konkurencyjnego auta i zarobic jako nr 2 tyle pieniedzy?

    Siedzac w domu z cala pewnoscia by sie nudzil, a tak jezdzi w wyscigach. Kontrakty przedluza z roku na rok, dlatego pod tym wzgledem jest bardzo elastyczny. I z cala pewnoscia taki kontrakt w Ferrari jest dla niego idealna sytuacja. Choc jego majatek szacowany jest chyba na okolo 200 mln. euro, ale ex-zona, nowa zona, dwoje dzieci - to wszystko kosztuje...

    Oczywiscie czasami sobie pomruczy pod nosem - a to dobry znak, poniewaz szef widzi, ze kierowca ma motywacje. Gdyby nie pokazal wcale niezadowolenia wtedy oznaczaloby to, ze nie ma w ogle motywacji. Ale Kimi wie, ze nie moze zbyt mocno zdenerwowac Sergio Marchionne, poniewaz w najbardziej utytulowanym zespole w historii F1 bedzie mial problem. A mlody talent Charles Leclerc czeka na swoja szanse. Urodzony chlopak w Monaco pokazuje w F2 oraz w testach F1 do czego jest zdolny. Dlatego tez Räikkönen nie moze sie przeciwstawic gdy zespol obdarowuje go taka strategia, nie moze rowniez watpic w polityke wewnetrzna zespolu z Maranello. W pierwszej linii Kimi bedzie szukac winy i powodow u siebie samego...

    I tak jak piszesz elin, na torze Monza Ferrari ponoc ma oglosic nazwiska kierowcow na sezon 2018. Takze zobaczymy...


    Pozdr.

  • 40. dexter
    • 2017-08-12 16:35:56
    • *.dyn.telefonica.de

    "Według mnie, Raikkonena stać na wiele więcej, niż to co pokazuje na torze"

    To jest jego ubezpieczenie albo as w rekawie...

  • 41. elin
    • 2017-08-13 00:17:59
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Dobry wieczór dexter

    " Mega, ze sie ze mna nie zgadzasz, poniewaz bym sie juz tutaj zanudzil. A tak mam partnera z ktorym mozna podyskutowac :-) Sek w tym, ze ja nie widze zadnych powodow abys Ty sie mogla ze mna nie zgodzic... "

    Drogi Kolego, ja również nie widzę żadnych powodów by się z Tobą nie zgodzić ... dlatego ciężko Mi było cokolwiek dopisać do tego co napisałeś pod tym newsem ... i dlatego dodałam tylko swoje subiektywne zdanie na temat postępowania Mercedesa i Ferrari wobec swoich kierowców.
    Natomiast zdanie - " ... chociaż nie obiecuję, że zawsze zgodzę z tym w jakim kierunku je pociągniesz ;-). "
    napisałam tak bardziej profilaktycznie ... na przyszłość :-), jeśli znajdą się tematy gdzie będziemy mieć różne zdania i długą dyskusję. A ponieważ należę do tych upartych ;-) i rzadko zmieniających zdanie ... to Kolego dexter, jeśli " wdepniemy " w taki temat ... obiecuję, że nudzić się nie będziesz ;-).

    " Mysle, ze po tylu latach znasz moje poczucie humoru ;-)) "

    Prawda ;-).

    Jak już napisałam wyżej, rozumiem różne podejścia Mercedesa i Ferrari wobec swoich kierowców ( wszystko doskonale wyjaśniłeś ) ... tylko nie do końca jestem za modelem, kiedy dwóch zawodników pracuje na sukces jednego ( Ferrari ). Oczywiście jest to logiczne i w tym przypadku uzasadnione, ale ( jak dla mnie ) rywalizacja trochę na tym traci ...
    Hamilton ma do pokonania Vettela i zespołowego partnera, natomiast Sebastian tylko kierowców przeciwnego zespołu.
    Mnie bliżej do tego, co pokazuje Mercedes ... chociaż, racja - jest ryzyko, że Hamilton może przegrać tytuł właśnie o te punkty, które " oddał " Bottasowi na Węgrzech.

    " Ferrari w swojej historii zawsze stawialo wszystkie konie na jednego zawodnika. A lista nazwisk jest bardzo dluga - wsrod kierowcow jest takze nazwisko Räikkönen i rok 2007. Przypomnij sobie elin prosze rok 2007 gdzie w odroznieniu do dzisiejszych czasow Felipe Massa jako kierowca ze statusem nr. 2 jezdzil na koncu wlasnie dla Räikkönena. Chyba podczas GP Chin podarowal Räikkönenowi nawet zwyciestwo - takim sposobem m.in. Kimi zagwarantowal sobie tytul mistrza swiata. "

    Tak, Felipe pomógł Kimiemu, ale dopiero w Brazylii ... ostatnim wyścigu sezonu. Massa wspominał kiedyś, że decyzja o wspieraniu Raikkonana została podjęta dopiero po Monzy. Do tego wyścigu obaj mogli ze sobą rywalizować ... Co wydaje się prawdziwą informacją, ponieważ w Turcji ( GP przed włoskim torem ) wynik na mecie był - 1. Massa, 2. Raikkonen. Kierowcy nie zamienili się pozycjami, mimo, że zwiększyło by to szanse Fina na końcowy tytuł.

    A teraz ... jak napisałeś - " Gdy w Ferrari kierowca zasiada przy stole aby formalnie podpisac swoja umowe, to jest w pelni klarownie poinformowany na kogo karty relatywnie wczesniej podczas sezonu beda postawione i jaka zawodnik bedzie odgrywal role. "
    Jeśli tak, to wybór Kimiego ... chociaż osobiście wolę Go wspominać, jako tego nieustępliwego Icemana z czasów McLarena, niż ( tylko ) pomocnika Vettela.

    PS.
    " Nie mam pojecia czy na koncu Lotus wyplacil mu wszystkie zaleglosci w czesci czy w calosci "

    Również się nad tym zastanawiałam ... niestety żadnej informacji nie znalazłam ...

    Pozdrawiam :-)

  • 42. elin
    • 2017-08-13 00:41:30
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Dexter, ja rozumiem, że F1 to sport zespołowy i do końcowego wyniku każdy punkt jest cenny.
    Jednak jeśli chodzi o tytuł wśród kierowców, to wychodzę z założenia - jesteś dobry, to pokonaj swojego partnera na torze, a nie na papierze w kontrakcie. Dopiero kiedy nie ma już matematycznych szans na mistrza, jeden powinien pomagać drugiemu.

    Ale doskonale wiem, że to nie tylko sport, ale również ogromny biznes ... liczy się tylko, którego zespołu kierowca zdobywa tytuł.
    A Ferrari w tym sezonie ma szansę wreszcie ten tytuł wywalczyć i dlatego całe wsparcie skierowane jest na Vettela.

  • 43. dexter
    • 2017-08-16 12:47:36
    • *.dyn.telefonica.de

    Witaj elin!

    No, logicznie argumentujac jeszcze zaden mezczyzna z uparta kobieta latwo nie wygral. A gdy do gry tak jak tutaj dodatkowo dochodzi jeszcze ?wdepniecie? w aspekt emocjonalny (Kimi Räikkönen), to z gory moze sie wydawac, ze moja porazka bedzie zaprogramowana.

    W F1 sa dwie duze filozofie w jaki sposob zespol najlepiej powinien pracowac aby na koncu zdobyc mistrzostwo swiata. Z jednej strony sa tacy ktorzy dwom kierowcom daja do pewnego momentu wolnosc i zawodnicy moga walczyc przeciwko sobie. Z drugiej strony sa tacy ktorzy uwazaja, ze bardziej wlasciwe jest dac jednemu z kierowcow status nr 1 - takim sposobem kierowcy nie beda wzajemnie neutralizowac sobie punktow. A zespol z Maranello jest takim zespolem, poniewaz tradycyjnie juz od ery Niki Laudy, Jody Scheckter'a podczas sezonu stawia wszystkie konie relatywnie wczesniej na jednego zawodnika. Taka jest polityka wewnetrzna firmy, a w historii osiagniety sukces zespolu z Maranello uzasadnia taka koncepcje.

    Dlatego uwzgledniajac punktacje oraz filozofie rywala, tzn. filozofie zespolu z Maranello jestem zdania aby Mercedes pomalu skoncentrowal sie na zawodniku z ktorym chce wygrac mistrzowski tytul. Najpozniej po GP Monza, czyli w Singapurze Mercedes musi wiedziec co chce osiagnac.
    W przeciwnym razie Mercedes na koncu sezonu moze byc bez tytulu. Moim zdaniem przewaga punktowa Hamiltona pomalu jest na tyle wystarczajaca aby Mercedes mogl podjac taka decyzje (gorzej bedzie jesli zwlekajac roznica punktowa miedzy kierowcami bedzie mniejsza).

    Inaczej (tak jak juz wyzej podkreslilem) istnieje ryzyko (zakladajac, ze wszystko w Ferrari bedzie sie dobrze ukladac) iz Vettel po prostu im odjedzie. Akurat pod tym wzgledem Ferrari nie zna kompromisow. I taka polityka wewnetrzna Ferrari jest przewaga nad Mercedesem.



    "Jak już napisałam wyżej, rozumiem różne podejścia Mercedesa i Ferrari wobec swoich kierowców ( wszystko doskonale wyjaśniłeś ) ... tylko nie do końca jestem za modelem, kiedy dwóch zawodników pracuje na sukces jednego ( Ferrari ). Oczywiście jest to logiczne i w tym przypadku uzasadnione, ale ( jak dla mnie ) rywalizacja trochę na tym traci ...
    Hamilton ma do pokonania Vettela i zespołowego partnera, natomiast Sebastian tylko kierowców przeciwnego zespołu."

    "Dexter, ja rozumiem, że F1 to sport zespołowy i do końcowego wyniku każdy punkt jest cenny.
    Jednak jeśli chodzi o tytuł wśród kierowców, to wychodzę z założenia - jesteś dobry, to pokonaj swojego partnera na torze, a nie na papierze w kontrakcie. Dopiero kiedy nie ma już matematycznych szans na mistrza, jeden powinien pomagać drugiemu."


    Rywalizacja na niczym nie traci, a zawodnik w pierwszej linii sam jest odpowiedzialny za swoj status. Kierowca w taki sposob musi sie zaprezentowac w zespole, ktory zagwarantuje, ze zdmuchnie swojego rywala na sciane. Vettel musial sobie najpierw swoj status wypracowac (obojetnie czy to byl zespol RBR czy teraz Ferrari).

    A jak to zrobil ? Po prostu byl szybszy od swojego kontrahenta. Dodatkowo duzym stopniu Vettel jest bardziej bezkompromisowy, podejmuje wieksze ryzyko. W tym sezonie ma juz przewage punktowa ktora wynosi 86 punktow. Sorry, ale Kimi siedzi po czesci w najlepszym bolidzie w calej stawce i po 11 wyscigach ma prawie polowe punktow mniej od swojego kolegi z zespolu. Takze Ferrari ma wiele powodow aby stawiac na Vettela.

    Kierowca musi w zespole wyscigowym wymagac, draznic, dokuczac, nerwowac, siac niepokoj u rywala. To sa takie male rzeczy ktore ostatecznie maja jeden cel: dostac wszystko od zespolu, co tylko sie zapragnie. Jesli hierarchia w zespole nie bedzie na korzysc kierowcy, to kierowca przy uzyciu wszelkich srodkow powinien hierarchie znowu do porzadku przywrocic. Jest taka metoda, ze przeciwnik zanim w ogole dostanie szanse, powinien juz stac w rogu i sie zastanawiac co sie wlasciwie wydarzylo. Tak funkcjonowal i tak funkcjonuje system wielkich mistrzow. Zeby w F1 przebic sie na sama szpice i co najwazniejsze tam pozostac (bo to jest dopiero trudna sztuka) - trzeba potrafic niekiedy tez wystawic swoje lokcie.

    Jedno jest pewne, gdyby Kimi od pierwszego wyscigu byl szybszy od Sebastiana Vettela, to sytuacja w Ferrari moze bylaby bardziej pikantna. Szkoda, bo wtedy nie tylko zespol Ferrari mialby problem do rozwiazania, ale tez Sebastian Vettel musialby odpowiednio zareagowac.

  • 44. dexter
    • 2017-08-16 13:14:52
    • *.dyn.telefonica.de

    Teraz patrzac na roznice punktowa kierowcow Ferrari moim zdaniem jest juz pozamiatane. Dodatkowo w tym sezonie Ferrari walczy z Mercem o mistrzowski tytul, a za plecami jest jeszcze Red Bull ktory w drugiej polowie sezonu moze byc niebezpieczny. W takiej sytuacji eksperymenty ktore nie gwarantuja sukcesu zostawia sie na boku.

    Ja jestem przekonany, ze Mercedes najchetniej zrobilby to samo z Lewisem Hamiltonem co Ferrari z Vettelem (tzn. postawil juz teraz karty na jednego zawodnika) ale nie przystaje, poniewaz roznica punktowa nie jest jeszcze az tak wyrazna jak w Ferrari, a Bottas jeszcze nie jeden raz wszystkim sie przyda.

    Moje ?wspolczucie? do Räikkönena jest w granicach i cala pewnoscia nie wpycha mi lez do oczu, poniewaz Kimi jest profesjonalista. On uprawia ten sport cale zycie, w samej F1 jest juz (nie wliczajac przerwy) 17 lat i dokladnie wie gdzie stoi i co potrzebuje. Ja osobiscie mysle, Ferrari dla Fina jest bardzo dobra wizytowka i to pod wieloma wzgledami.

    Kimi w ostatnich siedemnastu latach mial wystarczajaco duzo mozliwosci aby w dobrym aucie pokazac wlasne umiejetnosci, zarobic duzo pieniedzy i to co dla kierowcy ma znaczenie uzyskac dobry wynik. I Kimi podczas aktywnej kariery sportowej wykorzystal mozliwosci perfekcyjnie dla siebie.

    Nie mozna takze zapomniec ze Sebastian Vettel w roli ?zbawiciela? z Maranello dzwiga na barkach bardzo trudne zadanie. Dla Ferrari dzis wlasnie Vettel (podobnie jak dawniej Michael Schumacher) jest cala nadzieja i kotwica sukcesu. To on zostal sprowadzony do Scuderia Ferrari aby przejac dominujaca i bardzo trudna role po Schumacherze. A we Wloszech oczekiwania i cala presja narodu (bo to nie tylko Ferrari) jest ogromna, wrecz zabojcza. Takze nie mozna pisac, ze Vettel ma latwe zadanie, poniewaz on sam musi najpierw uporac sie z takim wyzwaniem. Na torze kierowca tak czy siak sam musi wywalczyc sobie wynik. Nikt za kierowce w kwalifikacjach nie zdobedzie pole-position, nikt za kierowce nie wygra wyscigu.



    "A teraz ... jak napisałeś - " Gdy w Ferrari kierowca zasiada przy stole aby formalnie podpisac swoja umowe, to jest w pelni klarownie poinformowany na kogo karty relatywnie wczesniej podczas sezonu beda postawione i jaka zawodnik bedzie odgrywal role.
    Jeśli tak, to wybór Kimiego ... chociaż osobiście wolę Go wspominać, jako tego nieustępliwego Icemana z czasów McLarena, niż ( tylko ) pomocnika Vettela."


    Na koncu zawsze decyduje sportowiec. Ale tak jak juz wielokrotnie zostalo napisane, Ferrari w swojej historii walczac o mistrzostwo nigdy nie stawia kart na dwoch zawodnikow.
    Kimi na Wegrzech wielokrotnie przez radio informowal, ze jest szybszy od swojego kompana. Czul, ze jest wyhamowany przez Sebastiana. Patrzac przez okulary Kimiego jest to jasne przeslanie w kierunku stanowiska dowodzenia aby zespol pomyslal nad zamiana miejsc. Ale Ferrari sie nie ugjelo. Pod tym wzgledem zespol z Maranello sie nie zatrzyma - nawet przed wiernym Kimim. Oczywiscie uwzgledniajac okolicznosci z pewnoscia istnial tez taki scenariusz, ze wszystko moglo sie potoczyc zupelnie inaczej i Hamilton mogl polknac dwa bolidy Ferrari. Ale tak sie nie stalo, poniewaz wyprzedzanie na tym torze jest bardzo trudne. Vettel wygral w duchu Czerwonych i w klasyfikacji kierowcow powiekszyl swoje prowadzenie. Zwyciestwo Räikkönena byloby z punktu emocjonalnego moze ladne, ale w tak ciasnej konstelacji zespolow zupelnie bezwartosciowe.

    Ponadto w drugim bolidzie za kieronica siedzial czterokrotny Mistrz Swiata - aczkolwiek za skrzywiona kierownica. Widac, ze Ferrari ma wystarczajaco duzo zaufania do Vettela, aby nawet w trudnych warunkach powierzyc mu takie zadanie. Sebastian wykonal zadanie (wygral wyscig), Hamilton pokazal sie z nawet z uprzejmej strony - takze sytuacja win-win dla Maranello.

    Nawet wiecej, poniewaz Räikkönen w miedzyczasie w pelni zaakceptowal swoj los. Tak, on czasami ponarzeka przez radio. To jest jego dobre prawo. Ale czy Kimi w takich okolicznosciach jak obecnie bedzie brany na powaznie? Czesto uslyszy odpowiedz: ?Potwierdzam, Kimi? - i takim sposobem zostaje zatrzymany. Ale Ferrari od odczuwalnej wiecznosci ma znowu szanse sprowadzic tytul z powrotem do Wloch - i jeden kierowca musi na tym ucierpiec, dwoch kierowcow nie moze zostac mistrzem swiata.

    I tutaj faktor Vettela jeszcze raz wchodzi w gre, poniewaz Sebastian nie tylko wygrywa, ale tez stwarza motywacje wewnatrz zespolu - nawet utrzymuje motywacje Räikkönena. A to moze w walce z Mercedesem byc decydujaca przewaga. Ale Ferrari robi to madrze, poniewaz stawia na wlasciwego konia. Choc w takiej sytuacji jak na Wegrzech moze sie tez niekiedy na zewnatrz wydawac, ze Kimiemu pozostaje rola chlopaka ktory ?pracuje w stajni i odpowiedzialny jest za dobro koni swojego pracodawcy"

    Sebastian Vettel relatywnie szybko wiedzial, ze z Kimim bedzie mial kompana w zespole na ktorym mozna polegac. Ze Kimi Räikkönen jest kierowca ktory gdy trzeba pomoc to wykona przysluge dla zespolu bylo wiadomo w momencie gdy Sebastian Vettel skladal swoj podpis pod umowa w Maranello. Wiadomo, ze Räikkönen nie nalezy do skomplikowanych osobowosci ktora bawi sie gre psychologiczna. Jesli trzeba to Kimi bedzie swietnym graczem zespolowym i w razie potrzeby potrafi przepuscic swojego partnera i nie bedzie robil duzego teatru. Za taka przysluge Kimi dostaje od zespolu gaze i to wcale nie sa male kieszonkowe. Takze Kimi ma walory ktore z cala pewnoscia sa tez potrzebne dla zespolu.

  • 45. dexter
    • 2017-08-16 13:45:28
    • *.dyn.telefonica.de

    Mozliwe ze czasami na zewnatrz ktos moze odniesc takie wrazenie, ze Ferrari nawet nie wie o istnieniu swojego drugiego kierowcy, ale ja mam nadzieje ze tak nie jest, bo Kimi jest kierowca ktory moze wygrywac wyscigi. On jako wielokrotny zwyciezca GP zdolny jest odnosic sukces i w kazdej chwili gdy jest taka potrzeba potrafi dla Ferrari wyciagnac goracy wegiel z ognia. Takie rzeczy Kimi potrafi nawet ekstremalnie dobrze, w koncu jak dotad to on jest ostatnim mistrzem swiata w bolidzie Ferrari.

    No coz, fakt ze zespol moze ewentualnie czasami jednemu zawodnikowi zepsuc wyscig wzamian za wygrana drugiego zawodnika jest niekiedy calkowicie uzasadnionym ruchem. W koncu chodzi tutaj o mistrzostwo swiata i akurat topowe zespoly od lat rzadko unikaja takich zagrywek aby przy uzyciu wszystkich mozliwych srodkow utrudnic zywot konkurencji.

    Ponadto (tak jak sama piszesz) jesli jeden z dwoch kierowcow nie ma szansy na sukces to moze przyczynic sie albo pomoc aby zespol na koncu jako zwyciezca stal na podium. W takiej sytuacji kierowca dla swojego pracodawcy moze wykazac duza przysluge. Takie rzeczy sa naprawde zrozumiale.

    Oczywiscie, gdzies zawsze wielki fan Kimiego Räikkönena moze sie doczepic do stylu w jakim akurat Champion zostal na Wegrzech przez zespol Ferrari potraktowany. Fan kierowcy wyscigowego (np. elin) moze napisac, ze w tym sezonie Kimi wystarczajaco duzo razy odegral role ofiary i zespol dosyc razy przeciagnal juz strune. A to wszystko pokazuje zly styl ktory nie jest godny takiej popularnej, prestizowej i luksusowej marki samochodow sportowych - szczegolnie gdy na dodatek na koncu jeszcze Mercedes dal swietne przedstawienie co oznacza slowo fairplay ;-))

    Pod tym wzgledem ja Cie rozumie, poniewaz uczuciowo podchodzisz do osoby "Räikkönen". Sek w tym, ze gdyby w taki uczuciowy sposob zespol wyscigowy podchodzil do tematu to w Abu Dhabi moze stac z pustymi rekoma - takie ryzyko istnieje. Ja znowu patrzac na Kimiego oceniam go jak profesjonaliste ktory wykonuje swoj job.

    Wiesz elin, na koncu wszystko dobrze zakonczylo sie dla Ferrari i sukces mowi sam za siebie, takze nie ma o czym dyskutowac.

    Takie troche zartobliwe myslenie. Oczywiscie gdyby nie udalo sie Räikkönenowi utrzymac za soba Hamiltona albo gdyby Fin z gniewu przepuscil dobrowlonie Brytyjczyka do przodu a Hamilton wykonal krotki proces i wygral ten wyscig. Wtedy Vettel przed przerwa wakacyjna traci 7 prestizowych punktow - absolutny horror dla Ferrari - wtedy atmosfera u Czerwonych bylaby z pewnoscia bardziej interesujaca ;-))



    "Tak, Felipe pomógł Kimiemu, ale dopiero w Brazylii ... ostatnim wyścigu sezonu. Massa wspominał kiedyś, że decyzja o wspieraniu Raikkonana została podjęta dopiero po Monzy. Do tego wyścigu obaj mogli ze sobą rywalizować ...
    Co wydaje się prawdziwą informacją, ponieważ w Turcji ( GP przed włoskim torem ) wynik na mecie był - 1. Massa, 2. Raikkonen. Kierowcy nie zamienili się pozycjami, mimo, że zwiększyło by to szanse Fina na końcowy tytuł."


    Aha! Czyli pomagal takze Kimiemu ;-) A bardziej na powaznie: gdyby Felipe pomogl Kimiemu dopiero w Brazylii, to dzis prawdopodobnie Kimi nie jest Championem. Na Fuji wygral Lewis Hamilton i z komfortowa przewaga 12 punktow nad Fernando Alonso przybyl do Shanghaju. I w takiej sytuacji jasne bylo jedno: wygrywa Hamilton w Chinach, zostaje Mistrzem Swiata.

    Kimi przy 20 mozliwych punktach do zdobycia i jego stracie ktora wynosila 17 punktow wlasciwie mial tylko teoretyczne szanse aby wygrac tytul Mistrza Swiata. A jego szansa po kwalifikacjach nie wzrosla tylko spadla, poniewaz w kwalifikacjach zajal dopiero drugie miejsce. Z pierwszej pozycji startowej do wyscigu ruszyl Massa i gdyby nie pomoc Felipe ktory na koncu podarowal zwyciestwo Finowi, to Kimi nie wygralby tego wyscigu. Brazylia byla dopiero pozniej.

    Ale to nie sa zadne zarzuty, poniewaz tak wyglada praca zespolowa. I wlasnie sezon 2007 idealnie pokazuje jaki horror dla zespolu i zawodnikow moze byc na samym koncu gdy kierowca wygrywa albo przegrywa tytul roznica tylko jednego punktu. Dlatego kazdy chce swoj worek zawiazac jak najwczesniej.

    Pozdr.

  • 46. dexter
    • 2017-08-16 16:25:21
    • *.dyn.telefonica.de

    @elin

    "Również się nad tym zastanawiałam ... niestety żadnej informacji nie znalazłam ..."

    Dopoki Kimi bedzie w stanie do swoich nieruchomosci dorzucic sobie jeszcze taki obiekt jak w Szwajcarii ktory warty byl okolo 35-39 mln. Frankow szwajcarskich, to o status finansowy "Iceman'a" nie trzeba sie obawiac ;-)) Choc w zyciu tez roznie bywa...


Skomentuj artykuł

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

Zarejestruj się już teraz

Ogólnopolski serwis poświęcony Formule 1 - Dziel Pasję
© 2004 - 2017 GPmedia | Polityka prywatności
Kopiowanie treści bez zgody autorów zabronione.

Created by nGroup logo with ICP logo